Okiem eksperta

Europa da się lubić?

Z perspektywy giełdy, tego miejsca, gdzie wyrażana jest wartość i ocena działalności gospodarczej, Europa nie wygląda najlepiej.

Andrzej Miszczuk, główny strateg F-Trust

Foto: materiały prasowe

W ostatnich dziesięciu latach Amerykanie bogacili się na swojej giełdzie dwa razy więcej niż Europejczycy. W ostatnich trzech latach jest to nawet 2,4 razy więcej, ale w tym roku różnica wynosi tylko 1,3 razy. Od początku roku do 19 lipca 2021 r. USA dało zarobić 17,7 proc., a Europa 13,2 proc. (MSCI w euro). Małym pocieszeniem jest fakt, że rozwinięte kraje azjatyckie mają wyniki jeszcze słabsze od Europy. Jak długo jeszcze będziemy mieli przewagę giełdy amerykańskiej nad resztą świata?

Rozważamy i porównujemy wyniki różnego rodzaju spółek i sektorów, spółki technologiczne i wzrostowe względem cyklicznych i defensywnych. Być może tu tkwi problem, a nie w geograficznym pochodzeniu porównywanych firm. W USA tworzy się więcej spółek nowatorskich opartych na nowych technologiach niż w Europie. Ale mieliśmy już w historii okres, gdy spółki value pokazały moc – w latach 2000–2008. Później ten trend się odwrócił i spółki wzrostowe miały przewagę do 2020 r. W dłuższej perspektywie spółki value słabły względem spółek wzrostowych już od 1978 r. Od jesieni 2020 r. mamy wzmocnienie spółek value, spółek cyklicznych względem spółek wzrostowych. Kiedy racjonalna wycena kupowanych firm będzie nabierała znaczenia, być może tańsze spółki europejskie wrócą do łask inwestorów i zdobędą przewagę na spółkami amerykańskimi. Bo cóż oznacza racjonalność w inwestowaniu? Czy racjonalne jest trwanie w spółkach, na których zarabia się mniej? Ale równie nieracjonalne może być trzymanie pozycji w spółkach, które mogą mocniej skorygować. Problem tkwi w określeniu momentu, kiedy nastąpi korekta. Być może rotacja sektorowa rozpoczęta jesienią 2020 r. utrwali się na dłuższy czas, ale nie możemy wykluczyć jeszcze jednej spekulacyjnej fali wznoszącej spółek wzrostowych, a zatem rynku amerykańskiego, zanim rynek wróci do spółek value, a więc także szerszej ekspozycji na firmy europejskie.

Spadek wartości dolara i wzmocnienie wartości walut europejskich towarzyszyły często silniejszej giełdzie w Europie. Kurs dolara do euro przez ostatnie 30 lat zachował poziom 1,1–1,2 ze znamiennymi wychyleniami pod koniec lat 90. XX w. i na początku XXI w. Po 2014 r. wróciliśmy do średniego poziomu z lat 90., zanim boom sektorów TMT nie wywindował wartości dolara na jego szczyty z początku XXI w. Czy coś podobnego może spotkać dolara w tym dziesięcioleciu? Siła waluty europejskiej opartej na gospodarce europejskiej, solidnej infrastrukturze, dobrym systemie socjalnym i sprawnie funkcjonującej administracji daje dobre podwaliny dla lepszej giełdy europejskiej. ¶

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.