Medycyna i zdrowie

PZ Cormay poszerza ofertę produktów

Trzeba założyć, że epidemia Covid-19 kiedyś się skończy, dlatego rozwijamy też portfel produktów postcovidowych – zapowiada prezes.

Janusz Płocica jest prezesem spółki PZ Cormay, której kapitalizacja sięga aktualnie 240 mln zł.

Foto: Fotorzepa, Andrzej Cynka

Dobra passa spółek biotechnologicznych trwa. W poniedziałek WIG-leki był liderem wzrostów wśród branżowych indeksów na warszawskiej giełdzie. W górę ciągnęły go trzy spółki: PZ Cormay, Biomed-Lublin oraz Bioton.

Oferta coraz szersza

Największe wzrosty notowała ta pierwsza firma. Po południu za jej akcję trzeba było zapłacić 2,82 zł, po zwyżce o niemal 20 proc. Na początku roku notowania oscylowały w okolicach 1 zł.

– Jeśli chodzi o pandemię, to nasza spółka jest beneficjentem obecnej sytuacji, ponieważ sprzedajemy testy diagnostyczne na Covid-19, zarówno w Polsce, jak i poza nią. Trudno jednoznacznie ocenić, w którym momencie pandemii jesteśmy. W niektórych krajach fala zachorowań wygasa, inne wciąż są w oku tego cyklonu, i wszyscy nadal dużo wydają na diagnostykę – mówi Janusz Płocica, prezes PZ Cormay. Jego zdaniem trzeba jednak założyć, że ta epidemia kiedyś wygaśnie.

– Dlatego rozwijamy też portfel produktów postcovidowych. Będą to m.in. nowe produkty do diagnostyki krwi – zapowiada.

Foto: GG Parkiet

W segmencie analizatorów ponad dziesięć lat temu Cormay postawił na tworzenie własnych produktów, idąc na wojnę z globalnymi graczami.

– To wymagało ogromnych nakładów finansowych i dało spółce ogromny bagaż wiedzy i doświadczenia. Obecnie zarówno pracujemy nad własnymi analizatorami, jak i korzystamy z oferty podmiotów zewnętrznych, sprzedając ich produkty pod naszymi markami – mówi prezes.

Około 85 proc. przychodów spółki pochodzi spoza Polski. Eksport jest mocno zdywersyfikowany.

– Teraz koncentrujemy się m.in. na umacnianiu naszej pozycji w Indiach i Brazylii. Budujemy w tych krajach sieć sprzedaży opartą na zatrudnianych tam przez nas pracowników – zapowiada prezes. Podkreśla, że spółka ma środki na dalsze inwestycje.

– Dysponujemy jeszcze gotówką ze sprzedaży akcji Diesse (do transakcji doszło w 2019 r. – red.). Mamy na koncie ponad 30 mln zł, a ponadto korzystamy z dotacji. Składamy wnioski o kolejne granty na nowe, bardzo obiecujące projekty. Nie planujemy w najbliższym czasie sięgania po dodatkowe finansowanie takie jak np. emisja akcji – deklaruje prezes.

Rynek wierzy w branżę

Inwestorzy zastanawiają się, jaki konkretnie wpływ na wyniki biotechnologicznych spółek będzie mieć trwająca pandemia.

– Wiele zależy od tego jakie świadczą usługi. Jeśli powiązane z walką z pandemią,to mogą być jej beneficjentem, ale generalnie trzeba pamiętać, że Covid-19 przełożył się na spadek liczby wykonywanych zabiegów i badań. W przypadku naszej spółki widzimy spadek w segmencie diagnostyki rutynowej, natomiast potężny wzrost w diagnozowaniu zakażeń koronawirusem – wskazuje szef PZ Cormay. Zastrzega, że tegoroczne wyniki grupy trudno porównywać z zeszłorocznymi z uwagi na wspomnianą już sprzedaż akcji Diesse, co miało znaczny wpływ na wyniki I półrocza ubiegłego roku.

– Z kolei w najbliższych okresach para walut PLN/CHF będzie wpływać (dodatnio lub ujemnie, ale niegotówkowo) na wynik finansowy ze względu na fakt, że środki ze sprzedaży akcji Diesse są w złotówkach, a przeliczamy je w sprawozdaniach Orphée na franki. Może być to wpływ znaczący, liczony nawet w mln zł – sygnalizuje szef PZ Cormay.

Przy poniedziałkowej cenie akcji kapitalizacja spółki sięga 240 mln zł. Od początku roku mocno urosła, ale nie brak firm biotechnologicznych, które podrożały mocniej. Przykładem może być wspomniany już Biomed. W poniedziałek jego wycena zbliżyła się do 1,8 mld zł: od stycznia urosła 29-krotnie.

Powiązane artykuły