REKLAMA
REKLAMA

Inwestycje

Rafał Sadoch, analityk DM mBanku: Rynek gra pod obniżkę stóp procentowych w USA

Gościem Przemysława Tychmanowicza w Parkiet TV był Rafał Sadoch, analityk DM mBanku.

Rafał Sadoch, analityk DM mBanku

Foto: Parkiet TV

W ostatnich dniach wydawało się, że nie dojdzie do zaostrzenia sporu handlowego między Stanami Zjednoczonymi i Meksykiem. Czy są szanse na odwilż w kwestii wojny handlowej?

Jeśli chodzi o Meksyk, to jest to tak naprawdę jedynie kropla w morzu. Inwestorzy najbardziej boją się tego, co będzie się działo na linii Stany Zjednoczone – Chiny. Tutaj niestety sygnałów odwilży raczej wciąż nie ma. Powiedziałbym nawet, że jest wręcz przeciwnie. Sygnały, jakie wysyłają obie strony, raczej nieuchronnie prowadzą do dalszej eskalacji konfliktu. Z jednej strony Donald Trump mówi, że przedstawione zostały wszystkie argumenty i teraz piłeczka jest po stronie chińskiej i to właśnie ten kraj powinien podjąć odpowiednie działania. Tymczasem Chiny wskazują, że nie do końca podobają im się wynegocjowane kwestie, a Stany Zjednoczone zbyt stanowczo prowadzą rozmowy i Chiny liczą na to, że coś jeszcze ugrają. Mamy więc do czynienia z typowym impasem. Pytaniem otwartym jest czy pogorszenie koniunktury nie sprawi, że przestrzeń do uzyskania porozumienia między stronami się zwiększy. Być może przed końcem czerwca uda się ocieplić stosunki. Jak na razie jednak niewiele na to wskazuje. Inwestorzy jednak patrząc na to co wydarzyło się między Stanami Zjednoczonymi, a Meksykiem liczą, że podobnie będzie wyglądała sytuacja z Chinami. Osobiście jednak jestem co do tego sceptyczny.

Dlaczego?

Widać, że wojna handlowa spowalnia chińską gospodarkę ale jednocześnie można dostrzec, że również amerykańska gospodarka nie radzi sobie najlepiej w ostatnim czasie. To może dawać chińskim decydentom nieco więcej argumentów w negocjacjach z Trumpem.

Jeśli chodzi o wojnę handlową to kluczowa będzie chyba końcówka czerwca?


Faktycznie wszyscy czekają na szczyt G20 w Japonii, który ma się odbyć pod koniec miesiąca. Liczono, że Donald Trump będzie rozmawiał z chińskim prezydentem Xi Jinping jednak wcale to nie jest przesądzone. Co ciekawe to strona chińska nie wie czy jest w ogóle przestrzeń do negocjacji. Donald Trump już jednak zapowiedział, że jeśli nie dojdzie do spotkania posypią się kolejne cła. Jak jednak widać inwestorzy zbytnio się tym jednak nie przejęli.

Czy to oznacza, że ostatni optymizm na giełdach, szczególnie na rynku amerykańskim jest na wyrost?

Ostatnie wzrosty raczej nie są napędzane nadziejami na porozumienie między Stanami Zjednoczonymi, a Chinami. Raczej są one napędzane nadziejami na obniżkę stóp procentowych w USA. Wzrosty na Wall Street tak naprawdę rozpoczęły się w momencie, kiedy szef Fed Jerome Powell otworzył drogą do obniżek stóp. Do tego pojawiły się słabsze dane z amerykańskiej gospodarki. Obecnie znowu mamy do czynienia z sytuacją, w której im słabsze dane tym jest lepiej, bo rynek liczy na to, że Fed szybciej będzie ciął stopy procentowe. Dlatego też rynek rośnie. Jeśli jednak dojdzie do dalszej eskalacji konfliktu handlowego to szanse na to, że na Wall Street zobaczymy nowe historyczne szczyty mogą bardzo istotnie się zmniejszyć.

Poruszył pan temat Rezerwy Federalnej. Wcześniej mowa była o podwyżkach stóp, teraz mówi się o obniżkach. Kiedy realnie może to nastąpić?

Rynek wycenia, że może do tego dojść w lipcu, a jeśli nie w lipcu to na pewno we wrześniu. Kiedy tak naprawdę to nastąpi będziemy wiedzieli nieco więcej po czerwcowym posiedzeniu Rezerwy Federalnej. Trzeba bowiem pamiętać, że sytuacja w ostatnim czasie była bardzo dynamiczna. Jeszcze w maju słyszeliśmy, że inflacja wróci do celu ze względu na momentum w gospodarce. Na przestrzeni miesiąca sporo się jednak wydarzyło. Pojawiło się przede wszystkim pewne zwątpienie jeśli chodzi o koniunkturę gospodarczą. Amerykańscy bankierzy centralni zaczęli diametralnie zmieniać swoje podejście. Nikt dziś już nie mówi o podwyżkach stóp procentowych. Jeśli natomiast koniunktura gospodarcza miałaby się pogarszać na skutek wojny handlowej to otwiera się droga do obniżki stóp. Obecnie mamy do czynienia ze spowolnieniem wzrostu gospodarczego i niską inflacją czyli z punktu widzenia bankierów centralnych jest to środowisko w którym można dostosować poziom stóp procentowych do obecnej sytuacji. To co zrobi Fed zależy też oczywiście od tego co wydarzy się pod koniec czerwca na szczycie G20.


To co zrobi Fed będzie miało oczywiście znaczenie również dla dolara. Ostatnio ta waluta zaczęła się osłabiać. Czy to jest właśnie przygotowywanie się na niższe stopy procentowe?

Ubiegło tygodniowa przecena dolara jest dowodem na to, że rynek zaczął realnie patrzeć na możliwość obniżek stóp procentowych. Tak jak już wspomnieliśmy, jeśli dojdzie do dalszej eskalacji wojny handlowej, Fed faktycznie może zacząć obniżać stopy i dolar powinien dalej tracić. Mamy do czynienia teraz ze złamaniem pewnej korelacji. W 2018 r. kiedy była mowa o wojnie handlowej i wzroście awersji do ryzyka, dolar zyskiwał na wartości. Teraz działa to w drugą stronę. Eskalacja wojny handlowej, to spowolnienie gospodarcze, a to pole do obniżek stóp czyli osłabienia dolara.

Słabość dolara to z kolei powinna być dobra informacja dla rynków wschodzących, w tym również dla GPW.

Zgadza się, natomiast, myślę, że to jest lepsza informacja dla złotego niż dla warszawskiej giełdy. Złoty bardzo mocno jest skorelowany z notowaniami amerykańskiej waluty. Jeśli dolar traci, kapitał płynie szerokim strumieniem w kierunku krajów rynków wschodzących i na tym zyskuje złoty. To się wydarzyło na przestrzeni ostatniego tygodnia. Jeśli dolar by tracił to znaczy, że są problemy z amerykańską gospodarką na skutek wojny handlowej, a to raczej nie byłoby dobrą informacją dla rynków akcji. W takim środowisku nasz rynek nie musiałby wcale radzić sobie lepiej.

Pod koniec ubiegłego tygodnia byliśmy jednak świadkami dość mocnych wzrostów na GPW. Dodatkowo były one poparte stosunkowo wysokimi obrotami. Czy to było trochę takie wyjście przed szereg?

Zacznijmy od tego, że końcówka poprzedniego tygodnia praktycznie na wszystkich rynkach akcji była dobra. Jeśli chodzi o nasz rynek to dodatkowo mieliśmy silne wzrosty telekomów. W efekcie byliśmy więc świadkami lepszej postawy naszego rynku. Znów jednak wracam do tematu wojny handlowej między Stanami Zjednoczonymi, a Chinami. Jeśli dojdzie do dalszej eskalacji konfliktu to trudno sobie wyobrazić, że warszawska giełda będzie brylowała szczególnie jeśli rynki na świecie znajdą się pod presją.

 


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA