REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

PPK wielką nadzieją, ale same nie uzdrowią rynku

Rok 2018 r. upływa pod znakiem negatywnych informacji. W przyszłym roku jest szansa na odwrócenie trendu, ale aby tak się stało, musi być spełnionych kilka czynników.
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Jak można się było spodziewać, panel dyskusyjny poświęcony przyszłości rynku kapitałowego w Polsce, który odbył się w ramach Kongresu Gospodarczego „Parkietu" i „Rzeczpospolitej", wzbudził ogromne emocje. Z jednej strony wydarzenia ostatnich miesięcy były pretekstem do tego, aby zastanowić się, czy awans Polski do grona rynków rozwiniętych według metodologii FTSE Russell nie był na wyrost, a z drugiej strony była to okazja do zadania pytań o przyszłość naszego rynku kapitałowego.

Co z tym awansem?

– Faktycznie ten rok nie rozpieszczał inwestorów ani uczestników rynku. Jest to czas podsumowań i wyciągnięcia wniosków dotyczących tego, co możemy zrobić w przyszłości. Uważam, że gdyby agencja FTSE Russell dzisiaj znowu miała decydować o reklasyfikacji Polski do grona rynków rozwiniętych, podjęłaby taką samą decyzję. Mamy ku temu bardzo obiektywne przesłanki i wpływu na to nie miałyby ostatnie wydarzenia, które podważyły zaufanie rynku. Takie wydarzenia dzieją się także na innych rynkach – wskazywała Izabela Olszewska, członek zarządu GPW.

– Zgadzam się, że FTSE Russell dziś podjęłoby taką samą decyzję. Mamy bowiem rozwinięty rynek finansowy. Jeśli zaś chodzi o sam rynek kapitałowy, to pod względem infrastruktury też jesteśmy rozwiniętym rynkiem. Oczywiście nie można bagatelizować istotnych ubytków reputacyjnych rynku kapitałowego w ostatnim czasie. Chcę jednak podkreślić, że mamy bardzo dobry punkt wyjścia do budowania oferty tego rynku do dalszego rozwoju gospodarki – przekonywał Maciej Trybuchowski, prezes Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych.

Nie wszyscy jednak zgadzali się z przedstawicielami GPW i KDPW. – Uważam, że dziś agencja FTSE Russell podjęłaby inną decyzję. Nie zgodzę się, że wydarzenia, z którymi mieliśmy do czynienia, dzieją się też na innych rynkach, szczególnie na rynkach rozwiniętych – mówił Mirosław Kachniewski, szef Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych, który tym samym nawiązał m.in. do zatrzymania byłego przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego.

Nadzieja, ale i wyzwanie

Mimo trudnych doświadczeń ostatnich miesięcy wydaje się jednak, że jeszcze nie wszystko stracone. Oczywiście największe nadzieje uczestnicy rynku kapitałowego wiążą z programem pracowniczych planów kapitałowych. Ustawa została już podpisana przez prezydenta. Realnie PPK mają ruszyć w połowie przyszłego roku. Wielu potencjalnych uczestników co prawda wciąż podchodzi do PPK sceptycznie, jednak Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, przekonywał, że trzeba odczarować narosłe wokół PPK mity.

– PPK to bezpieczny i opłacalny system dla jego uczestników. W ustawie jest m.in. zapis, że pieniądze można w każdej chwili wypłacić. Nie wyobrażam sobie, żeby na mocy dekretu z dnia na dzień nie było możliwości wypłaty pieniędzy i PPK nagle przestały istnieć. Poza tym, musimy zmierzyć się ze społecznymi obawami, że na PPK zarobią głównie fundusze inwestycyjne. Faktem jest, że opłaty za obsługę PPK będą o wiele niższe niż w przypadku OFE – mówił Marczuk. Jak dodał, PFR zamierza przy tym aktywnie wspierać program PPK. – Pracodawcy mogą liczyć na pełne wsparcie PFR we wdrażaniu systemu PPK. Tworzymy specjalny portal, broszury informacyjne, infolinię, szkolimy ekspertów, będziemy organizować spotkania – wyliczał Marczuk.

– Jako środowisko cieszymy się oczywiście, że PPK wchodzą w życie. Są jednak dwie rzeczy, które budzą pewien niepokój. Przede wszystkim wydarzenia, które odbiły się na reputacji rynku, nie ułatwiają budowania zaufania do systemu. Druga rzecz, która niestety do tej pory się nie wydarzyła, to przekształcenie OFE w fundusze inwestycyjne i częściowa prywatyzacja środków, które tam są zgromadzone. To faktycznie wzbudza pytania uczestników rynku. Coś zostało obiecane, ale tylko połowicznie zostało zrobione. Mam jednak nadzieję, że mimo negatywnych wydarzeń jako rynek się odbijemy. Pomóc w tym może również strategia rynku kapitałowego – mówiła Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, zgodził się, że pod względem infrastruktury nasz rynek wygląda bardzo dobrze, a jedną z jego głównych bolączek jest brak stałego dopływu kapitału.

– PPK zostały wymyślone po to, aby ten strumień kapitału zapewnić. Ten projekt jest jednym z najtańszych instrumentów finansowych zaproponowanych Polakom na przestrzeni lat. Oczywiście podstawowym znakiem zapytania jest, jaki będzie poziom partycypacji w programie. PPK są jedyną szansą na przestrzeni najbliższych pięciu lat, aby ten rynek się dźwignął. Mówimy tutaj bowiem o gotowym projekcie, który jest wdrażany. Wszyscy, którzy dbają o rynek, powinni postarać się i przekonywać do programu, tak żeby poziom partycypacji był jak największy. Bez tego giełda będzie wyglądała tak, jak w ostatnich latach – przekonywał Marcin Dyl.

– Projekt PPK na pewno może być silnym impulsem dla polskiego rynku kapitałowego. Cały czas nad rynkiem wisi jednak kwestia OFE. Dopóki ta sprawa nie zostanie wyjaśniona, na rynku będzie dominowała duża niepewność zarówno wśród spółek już notowanych, jak i tych, które mogłyby trafić na giełdę – wskazywał Artur Marszałkiewicz, partner zarządzający w Crido. – Najważniejsze jest to, żeby rynek rósł, żeby była odpowiednia płynność i by pojawiał się nowy kapitał. Inwestorzy muszą wiedzieć, że na rynku można zarobić. Wszyscy powinniśmy myśleć, jak poprawić płynność. Ta jest tylko wtedy, kiedy jest nowa gotówka i kiedy na rynku się zarabia – mówił Marszałkiewicz.

– Kwestia OFE, dopóki nie zostanie rozwiązana, będzie się kładła cieniem na rynku. Same PPK to też jednak duże wyzwanie edukacyjne. Trzeba bowiem pokazać, że jest to racjonalny sposób na odkładanie na własną emeryturę, a jednocześnie na wspieranie gospodarki. Jest światło w tunelu, ale jest to trudne zadanie – wskazywał Maciej Trybuchowski.

Problemy regulacyjne

Nie tylko jednak niepewność dotycząca OFE spędza sen z powiek uczestnikom rynku. Są to także regulacje, które odciskają coraz większe piętno na naszym rynku. – Mamy nadmiar wymogów stawianych spółkom, które nie mają uzasadnienia, jeśli chodzi o ochronę inwestorów czy też kwestie bezpieczeństwa rynku. Dziś przede wszystkim powinniśmy ograniczyć wymogi regulacyjne. Można to zrobić. Wiele rzeczy, które wprowadzamy, to jest nasza radosna twórczość. Poza tym można inteligentnie i proporcjonalnie wdrażać regulacje unijne. Dziś mamy mały rynek, jeśli chodzi o średnią wartość spółek, a mamy największe wymogi regulacyjne. To jest dramat – grzmiał Mirosław Kachniewski.

– Na wszystko trzeba spojrzeć z rozsądkiem. Tam gdzie mieliśmy luki prawne, trzeba je eliminować. Nie może to się jednak odbywać w sposób, który wyeliminuje rozwiązania, które mogą dobrze funkcjonować na rynku – mówiła Małgorzata Rusewicz.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA