Płaca minimalna to ważne narzędzie polityki społecznej, ale jego stosowanie jest kosztowne. Wpływa negatywnie na zatrudnienie, utrudnia znalezienie pracy osobom o niskich kwalifikacjach. To był długo dominujący w ekonomii punkt widzenia. Jaki dzisiaj jest stosunek ekonomistów do płacy minimalnej?
Zróżnicowany i zniuansowany. Neoklasyczny model rynku pracy sugerował, że podwyższanie płacy minimalnej wpływa negatywnie na zatrudnienie. Słynne badania Alana Kruegera i Davida Carda z początku lat 90. XX w. pokazały jednak, że w pewnych okolicznościach i w pewnych sektorach podwyżki płacy minimalnej mogą wręcz zwiększać zatrudnienie. Te badania były przełomowe także z tego powodu, że zapoczątkowały tzw. rewolucję wiarygodności w ekonomii, przyczyniły się do jej przekształcenia w naukę empiryczną. Krueger i Card badali skutki podwyżki płacy minimalnej tak, jak bada się skuteczność leków. Porównali sytuację pracowników, których podwyżka dotyczyła, do pracowników, których nie dotyczyła, a którzy pod innymi względami byli bardzo podobni. To oczywiście nie zamknęło debaty na temat płacy minimalnej. Wielu ekonomistów wciąż uważa, że jej wpływ na zatrudnienie jest negatywny. Ale wydaje mi się, że większość zdaje sobie sprawę z tego, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, a konsekwencje stosowania tego instrumentu zależą od okoliczności.