REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Miłośnicy inwestowania liderami Parkiet Challenge

Giełda to dla wielu zawodników przede wszystkim hobby, ale często traktowane poważnie i odpowiedzialnie. Podobnie jest w przypadku laureatów tegorocznej edycji Parkiet Challenge. W tym gronie są też jednak osoby, dla których inwestowanie stało się zawodem
Foto: Archiwum

Ilu ludzi, tyle doświadczeń na rynku kapitałowym i strategii inwestycyjnych. Taka teza płynie z rozmów?z mistrzami Parkiet Challenge.

[srodtytul]Intuicja lub doświadczenie[/srodtytul]

Przykład [b]Edyty Żyły[/b], tegorocznej mistrzyni inwestowania w akcje, dowodzi, że nie trzeba być giełdowym wyjadaczem, by uzyskać najwyższą stopę zwrotu. Ukrywająca się pod pseudonimem Marcyś zawodniczka była specjalistką od windykacji. Teraz poświęca czas wychowywaniu dzieci. W naszym konkursie zarobiła 36 proc. Laureatka twierdzi, że wiele zależy od szczęścia, a w inwestowaniu pomaga jej intuicja.

[i]Rozmowa z Edytą Żyłą:[/i] [link=http://www.parkiet.com/artykul/10,1057135_Nie-mozna-bac-sie-ryzyka.html] Nie można bać się ryzyka [/link]

Niewiele gorszy zwrot – 33,1 proc. – uzyskał [b]Bartosz Szpunar[/b] (Paulo), rasowy daytrader, dla którego warszawska giełda jest jedynym źródłem utrzymania już od wielu lat.

[i]Rozmowa z Bartoszem Szpunarem:[/i] [link=http://www.parkiet.com/artykul/10,1057133_Mala-lyzeczka--ale-czesto.html] Małą łyżeczką, ale często [/link]

Trzecie miejsce w kategorii akcje zajął [b]Paweł Adamczak[/b] z 33,08 proc. zarobku. Dla niego również parkiet nie ma tajemnic, inwestowanie zaś stało się zawodem. Grający pod pseudonimem Petit Joueur (to wyraz skromności – po polsku oznacza to „mały gracz”) Adamczak w ubiegłorocznej edycji Parkiet Challenge zdobył srebrny medal, choć w o wiele bardziej?ryzykownej kategorii kontrakty.

[i] Rozmowa z Pawłem Adamczakiem:[/i] [link=http://www.parkiet.com/artykul/10,1057134_W-konkursie-mniej-zwaza-sie-na-ryzyko.html] W konkursie mniej zważa się na ryzyko [/link]

[srodtytul]Hobby popłaca[/srodtytul]

Prawdziwą gwiazdą szóstej edycji konkursu jest jednak lekarz ginekolog [b]Rafał Kisielewski[/b]. Tegoroczny mistrz inwestowania w kontrakty terminowe (z żoną na koncie ma jeszcze kilka sukcesów z poprzednich lat) zarzeka się, że giełda to tylko przynoszące profity hobby. Zawodu nie porzuci. Kisielewski zarobił w tym roku na kontraktach 635 proc., do tego 21 proc. inwestując w akcje.

[i]Rozmowa z Rafałem Kisielewskim:[/i] [link=http://www.parkiet.com/artykul/10,1057137_Wszystko-albo-nic.html] Wszystko albo nic [/link]

Dla [b]Agnieszki Kołaczek[/b], zdobywczyni 2. miejsca w kategorii?kontrakty (280 proc. zwrotu), inwestowanie to również?sposób na odpoczynek po pracy.

[i]Rozmowa z Agnieszką Kołaczek:[/i] [link=http://www.parkiet.com/artykul/10,1057136_Preferuje-rynek-terminowy---koszty-transakcyjne-sa-nizsze.html] Preferuję rynek terminowy, koszty transakcyjne są niższe [/link]

[b]Marcin Osóch[/b], który zarobił 267 proc. i zajął trzecią pozycję, grając na rynku terminowym, również nie para się zawodowo inwestowaniem na GPW.

[i]Rozmowa z Marcinem Osóchem:[/i] [link=http://www.parkiet.com/artykul/10,1057375_Gore-wziely-stres-i-emocje---swoje-zrobil-tez-pech.html] Górę wzięły stres i emocje, swoje zrobił też pech [/link]

Nasi mistrzowie twierdzą, że w najbliższym czasie giełda da jeszcze zarobić – o ile po drodze nie zbankrutuje jakaś duża instytucja finansowa czy państwo. Ale ryzyko jest wpisane w tę grę.

[mail=adam.roguski@parkiet.com][/mail]

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA