REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Inwestorzy coraz bardziej podrażnieni

Poranek maklerów: prezentujemy komentarze analityczne z biur maklerskich. Jak eksperci oceniają poniedziałkową sesję i czego spodziewają się podczas wtorkowej?
Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski

Krzysztof Pado, analityk DM BDM

Początek tygodnia rozpoczął się od próby podejścia WIG20 do strefy oporu, którą można lokalizować na 2210-20 pkt. Bykom zabrakło jednak sił i ostatecznie dzień kończyliśmy spadkiem o 0,2% do 2193,1 pkt. Lekko spadkowe nastroje panowały także na innych rynkach. DAX zniżkował o 0,3%, natomiast S&P500 o 0,4%. Rano niedźwiedzie dostrzegają dla siebie wyraźniejszą szansę. Komisja Europejska ma dziś omówić kolejne kroki w temacie projektu włoskiego budżetu. W serwisach pojawią się spekulacje na temat wchodzenia w fazę głębszego napięcia na linii KE-Włochy. To oczywiście wzmacnia nerwowość inwestorów. Kontrakty na DAX i S&P500 tracą rano po ponad 1%. Głębsze spadki mamy także w Azji, gdzie wiele indeksów traci po 2-3% (m.in. Nikkei225 czy Kospi). Kalendarium makro na początku tygodnia jest dość ubogie (dopiero w środę pojawię się wstępne odczyty PMI ze strefy euro). W centrum uwagi będzie zapewne włoski budżet. Na naszym rynku od jutra zacznie pojawiać się trochę raportów kwartalnych ze strony dużych i średnich spółek. Najpoważniejszym wsparciem na WIG20 pozostają okolice 2140-50 pkt – stąd rozpoczynał się mini-rajd byków w drugiej połowie lipca. Do poprawy sytuacji w krótkim terminie potrzebne byłoby wspomniana na początku wyjście ponad strefę 2210-20 pkt.

Czytaj także: Nerwowy początek na GPW

Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion

W USA w poniedziałek kalendarium było praktycznie puste. Z ważnych spółek wyniki kwartału opublikował jedynie Halliburton, co nie miało znaczącego wpływu na zachowanie szerokiego rynku. Czteroprocentowy (wyraźnie wspomagany rządowo) wzrost indeksu w Chinach uspakajał nastroje. Rząd Chin zapowiedziały działania mające na celu ułatwienia dostępu do finansowania sektora prywatnego. Mówiono też o możliwości obniżenia podatku PIT. Niezłe nastroje panujące (przed rozpoczęciem sesji na Wall Street, bo końcówka była słaba) na europejskich giełdach mogły też nieco pomagać amerykańskim bykom. Powody tych lepszych nastrojów były jednak dość kuriozalne. Nadal mówiło się o zmiękczeniu linii premier May w sprawie Brexitu – ale wiadomo było, że w parlamencie napotka duży sprzeciw. Drugi powód jest jeszcze bardziej zabawny. Agencja ratingowa Moody's obniżyła rating Włoch do najniższego poziomu inwestycyjnego. Z czego cieszyły się rynki? Z tego, że mogła obniżyć do poziomu śmieciowego... Sytuacja na Wall Street cechował się nadal dużą zmiennością. Sesja rozpoczęła się od wzrostu indeksów. Szczególnie mocny były spółki sektora wysokich technologii. Czekano przecież na publikowane w następnych dniach wyniki kwartału takich olbrzymów jak Amazon, Alphabet, Microsoft i Intel. Dzięki temu rósł NASDAQ. Mimo wyliczonych wyżej pozytywów indeks szerokiego rynku S&P 500 po tym pozytywnym początku zaczął się osuwać i na długi godziny zagościł pod linią poziomu neutralnego. Sesja zakończyła się słabo – S&P 500 stracił 0,44%, a NASDAQ zyskał jedynie 0,26%. Oba indeksy naruszają średnią 200. sesyjną. Na GPW w poniedziałek WIG20 od początku ponownie zaatakował poziom 2.210 pkt., czyli linię szyi formacji RGR (jest sygnałem sprzedaży). Szybko jednak spod tego poziomu się cofnął i po nieco ponad 30. minutach zabarwił się na czerwono. Przed południem wrócił nad poziom neutralny. Widać było, że tak działa pobudka w USA – w Europie liczono na pomoc Amerykanów. WIG20 znowu zaatakował opór na poziomie 2.210 pkt. i znowu się od niego odbił. W końcówce sesji indeks poszedł za innymi indeksami europejski i spadał. Ostatnie pół godziny pomogło w zredukowaniu skali spadku o 13 punktów, ale mimo to WIG20 stracił 0,18%. Najważniejsze było to, że ocalał opór, czyli niedźwiedziom udało się ocalić formację RGR. We wtorek rano nastroje na azjatyckich giełdach i na rynku kontraktów na amerykańskie indeksy były bardzo złe. Nowych czynników nie było – ciągle chodziło o wojnę handlową USA – Chiny, Brexit i Włochy. Te nastroje powinny się przenieść na początek sesji w Europie. Potem wszystko będzie zależało od napływających ze świata informacji.

Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ

Wtorkowy, poranny handel na rynku FX przynosi dalsze spadki eurodolara, co podbija presję na PLN. Polska waluta pozostaje jednak w ramach szerszej konsolidacji, a kwotowana jest następująco: 4,2915 PLN za euro, 3,7493 PLN wobec dolara amerykańskiego, 3,7614 PLN względem franka szwajcarskiego oraz 4,8516 PLN w relacji do funta szterlinga. Rentowności polskiego długu wynoszą 3,267% w przypadku obligacji 10-letnich. Początek tygodnia na rynku FX przyniósł skupienie się na temacie Włoch. Obniżka tamtejszego ratingu przez agencję Moody's została, przewrotnie, odebrana pozytywnie. Inwestorzy obawiali się mocniejszego cięcia (w zakres tzw. junk-bonds) a perspektywa pozostała stabilna. Tyle z pozytywów. Konflikt dot. projektu budżetu trwa dalej, gdzie dodatkowo pojawiają się głosy o możliwym zainicjowaniu „procedury nadmiernego deficytu". Ponadto na rynku widoczna jest niepewność dot. scenariusza Brexit'u, co nie tylko negatywnie rzutuje na funta (2-tyg minima) ale również psuje nastroje wokół EUR. Lokalnie warto wspomnieć o wypowiedziach przedstawiciela agencji S&P, który stwierdził, iż RPP rozpocznie cykl zacieśniania dopiero w 2020r., a deficyt nie przekroczy 2% pomimo zbliżających się wyborów. Warto również wspomnieć, że GUS obniżył szacunek deficytu sektora fin. publ. za 2017 do 1,4% wobec podawanych wcześniej 1,7%. Lokalnie nie dzieje się zbyt dużo - PLN pozostaje w ramach szerszej konsolidacji. Wyniki wyborów samorządowych pozostają bez wpływu na rynki, chociaż słychać opinie, iż sygnał alarmowy dla partii rządzącej może przynieść poluzowanie polityki fiskalnej. W trakcie dzisiejszej sesji RPP odjedzie jednodniowe, bezdecyzyjne posiedzenie. Ponadto poznamy odczyt stopy bezrobocia za wrzesień, gdzie szacowane jest 5,8%. Na szerokim rynku mamy dane dot.PPI z Niemiec oraz pakiet wystąpień bankierów centralnych z FED i BoE. Z rynkowego punktu widzenia sytuacja techniczna wokół PLN nie uległa zmianie - kursy poruszają się w ramach szerszego zakresu wahań konsolidacyjnych od czerwca.

Sprawdź notowania dostępne na www.parkiet.com/notowania

Remigiusz Lemke, analityk DM mBanku

Poniedziałkowa sesja na WIG20 rozpoczęła się od wysokiego otwarcia w okolicy 2215 punktów. Następnie pod wpływem zwiększonej presji podaży notowania przeceniły się o 25 punktów. Tuż po 11 kupujący ponownie podjęli próbę wzrostowego odreagowania, która zakończyła się na wysokości 2217. Godziny popołudniowe przyniosły dalszą deprecjację. Ostatecznie benchmark blue chipów zakończył sesję na z wynikiem 2197. Od strony technicznej wczorajszy dzień potwierdza słabość popytu. Brak sił i wyhamowanie wzrostów w okolicy linii szyi formacji głowy z ramionami sprawiają, że rośnie prawdopodobieństwo kontynuacji spadków w kierunku 2146 punktów. Zwłaszcza, że na rynkach zagranicznych indeks świecą się na czerwono. Za oceanem po piątkowej spadającej gwieździe widocznej na wykresie S&P500 pojawiła się kolejna świeca o czarnym korpusie, co tylko dodatkowo zwiększa ryzyko testu 2700 punktów. W przypadku USA na wyróżnienie zasługują spółki technologiczne, których indeks zwiększył swoją wycenę o +0,48%. Ten pozytywny aspekt pozostał jednak nie zauważony przez inwestorów w Azji, gdzie główne benchmarki tracą na wartości przeszło -2%. W związku z powyższym przy Książęcej 4 można spodziewać się niskiego otwarcia.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA