Giełda

WIG20 w układzie korekcyjnym

Środowe notowania na rynku warszawskim skończyły się spadkiem WIG20 o 0,83 procent przy niespełna 1,65 mld złotych obrotu.
Foto: Adobestock

Wynik sesji i aktywność rynku wskazują, iż rozdanie wpisało się w układ zmienność i dynamikę wymian na poprzednich sesjach, tylko zamiast kontynuacji wzrostów pojawiła się oczekiwana korekta. Korekcie sprzyjała przeszło 9-procentowa fala wzrostowa zbudowana w ledwie 10 dni oraz spotkanie WIG20 z psychologiczną barierą 2500 pkt. W innym ujęciu rynek był w pewnym sensie skazany na realizację zysków, która nabrała rozpędu, gdy po otwarciu podaż zaczęła przejmować władzę nad nastrojami, a parkiet nie odpowiadał popytem na impulsy wzrostowe z otoczenia. Z perspektywy końca sesji widać, iż przecena została zbudowana głównie na lokalnych zmiennych, w kontrze do rynków bazowych, które od rana szukały zwyżek i dopiero uderzone wyższym od oczekiwań odczytem inflacji w USA musiały poszukać korekt porannego optymizmu. Niezależnie od reakcji świata na dane z USA indeks WIG20 pozostał relatywnie słaby na tle otoczenia, gdzie zwyżka niemieckiego DAX-a zbliżyła się do 0,7 procent. Z punktu widzenia układu sił na wykresie, ocena sesji jako korekcyjnej wymusza szukanie punktu, w którym popyt może wrócić do gry. Niestety, pierwszymi naprawdę ważnymi wsparciami są połamane opory w rejonie 2146-2400 pkt. i nie można wykluczyć, iż właśnie tam zostaną odsunięte zostaną zlecenia kupna. W takim układzie rynek ma przed sobą jeszcze spadek o około 1,5 do 2 procent. W szerszej perspektywie patrząc pokonanie oporów w rejonie 2416-2400 pkt. otworzyło drogę do spotkania z rejonem 2650-2600 pkt. i tak długo, jak nie zostaną zanegowane sygnały kupna i trend wzrostowy, tak długo scenariuszem bazowym jest kontynuacja hossy.

Adam Stańczak

Analityk DM BOŚ Wydział Analiz Rynkowych

Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.