REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Poranek maklerów: wzrostowa seria trwa

WIG20 zaczął środę od zwyżki o 0,6 proc. do 2200 pkt. Szykuje się piąty dzień zwyżek z rzędu. Jak sytuację na rynkach oceniają analitycy?
Foto: materiały prasowe

Patryk Pyka, analityk DI Xelion

WIG20 zaliczył we wtorek czwartą z rzędu sesję na plusie. Na pierwszy rzut oka osiągnięcie to nie powinno robić większego wrażenia, ale gdy popatrzymy już na nastroje panujące w ubiegłym tygodniu i relatywną słabość polskiego parkietu, takie zachowanie naszego rynku jest pozytywną niespodzianką. Polski indeks blue chipów zakończył ostatecznie wczorajszą sesję ze wzrostem o 0,6%, osiągając przy tym obroty na przyzwoitym poziomie 860 mln zł. Wśród największych spółek, najmocniejszy wzrost odnotowały akcje PGNiG, które zyskały 4,1%. Zwyżka ta była reakcją na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który zadecydował o ograniczeniu monopolu na korzystanie z rurociągu OPAL przez Gazoprom (jedną ze stron skarżących było PGNiG). Dzień na plusie zakończył również sWIG80 (wzrost o 0,1%), sztuka ta natomiast nie udała się w przypadku mWIG-u, który stracił 0,6%. We wtorek nieśmiało kolor zielony przebijał się również na innych parkietach Starego Kontynentu. Na pozytywne nastroje inwestorów mogły wpłynąć słowa wicekanclerza Niemiec, Olafa Scholza, który podczas swojej wypowiedzi zaznaczył, ze rząd jest w stanie przeznaczyć „miliardy euro" na walkę z ewentualnym kryzysem. Wicekanclerz jednocześnie dodał, że w Niemczech póki co nie ma mowy o recesji. W drugiej części wtorkowej sesji niemiecki DAX zdołał wydostać się powyżej kreski i ostatecznie zamknąć dzień 0,4% na plusie. Uważamy, że kluczowym aspektem w kontekście nastrojów panującym w Europie będzie czwartkowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego – rynek oczekuje działań w postaci zapowiedzi przywrócenia programu QE oraz obniżki stopy depozytowej. Brak spełnienia tych warunków lub ich odroczenie w czasie mogłoby zakończyć się sporym rozczarowaniem.

Natomiast na Wall Street odnotowano trzecią z rzędu sesję mającą charakter neutralny. Indeks S&P500 zakończył dzień niemal na poziomie zamknięcia z dnia poprzedniego, natomiast Nasdaq zaliczył kosmetyczny spadek o 0,2%. Trzeba jednak zaznaczyć, że początek sesji za oceanem nie zapowiadał się tak „kolorowo" – S&P500 tracił w najgorszym momencie niemal 1%. Amerykańscy inwestorzy w pewnym momencie przypomnieli sobie o dobrze znanej im zasadzie „kupowania spadków", która wpisuje się w utrzymującą się od połowy sierpnia poprawę sentymentów. Tymczasem zwolennicy analizy technicznej twierdzą, że wybicie się górą z sierpniowej konsolidacji indeksu S&P500 otworzyło drogę do walki o kolejne rekordy.

Spośród ważniejszych wydarzeń, które miały miejsce w dniu wczorajszym za oceanem należy wymienić nagłą dymisję Johna Boltona, doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego w Białym Domu, który znany jest ze swych jastrzębich poglądów. Dlatego też jego odejście łączone jest przez rynek ze spadkiem prawdopodobieństwa interwencji zbrojnych w Iranie, co w dniu wczorajszym przejawiło się chwilowymi spadkami cen ropy naftowej. Należy również zwrócić uwagę, że J. Bolton był zwolennikiem twardego podejścia wobec Wenezueli, Rosji czy Korei Północnej. Wydarzenie to dobrze wpisało się w trwającą od kilku dni tendencję obniżającej się awersji do ryzyka, która widoczna jest przede wszystkim w postaci odbicia rentowności długu – amerykańskie 10-latki notowane są już z rentownością powyżej poziomu 1,7%. Cierpi na tym naturalnie złoto, które zostało zepchnięte nieznacznie poniżej 1500 USD za uncję.

Krystian Brymora, analityk DM BDM

Po mocnym otwarciu nowego tygodnia, kiedy wzrostom przewodziły gł. banki, wtorek przyniósł uspokojenie. WIG20 zyskał 0,6%, a wśród liderów znalazły się takie spółki jak PKN (+3,6%) czy PGNiG (+4,1%) po odbiciu cen gazu. Indeksy bazowe również zanotowały lekkie zwyżki (DAX +0,4%), a w Stanach udało się na koniec wyjść z koloru czerwonego. W amerykańskich mediach dominował temat zwolnienia sławnego, prezydenckiego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona, który był m.in. zwolennikiem twardszego podejścia do obecności na Bliskim Wschodzie. W efekcie ponad 1% straciły kontrakty na ropę naftową. Europa z kolei, po opadnięciu brexitowego kurzu (zablokowanie „twardego wyjścia" bez przyśpieszonych wyborów), żyje zbliżającym się posiedzeniem EBC (czwartek), na którym bank ma przedstawić niestandardowe działania ws. polityki pieniężnej. Tydzień później zbierze się Fed. Na GPW tymczasem kończymy powoli sezon wyników za 2Q'19, a jeszcze całkiem sporo spółek z mWIG/sWIG nie opublikowało swoich wyników/szacunków, mimo iż za dokładnie 3 tygodnie skończymy... trzeci kwartał.

Piotr Neidek, analityk techniczny DM mBanku

Wtorkowa sesja zakończyła się w neutralnych nastrojach. Wprawdzie WIG zyskał +0.4% to jednak skala aprecjacji i charakter wzrostów nie jest już takie okazałe, jak miało to miejsce w poniedziałek. Benchmark ten zaczął test zniesienia 50% lipcowo-sierpniowej zniżki zatem nie jest wykluczone, że akcyjne byki nieco wyhamują swoje popytowe zapędy i przejdą do lokalnej defensywy. Na uwagę zasługuje niezdarność drugiej i trzeciej linii, gdzie zaczęły pojawiać się schody – sWIG80 zamknął się poniżej poziomu swojego otwarcia zaś mWIG40 finiszował pod kreską. Otuchy akcyjnym bykom dodaje złoty, który wciąż jest na właściwej drodze do umocnienia się, jednakże także i na rynku walutowym tempo zmian znacząco wyhamowało. Ciekawie prezentuje się MSCI EM mianowicie po kilku dniach mocniejszych wzrostów, popyt nieco się uspokoił a biorąc pod uwagę, że benchmark ten znalazł się na wysokości dziennej dwusetki, to można mieć obawy o dalsze losy byków z emerging markets. Największą otuchą dla graczy znad Wisły jest sytuacja techniczna na wykresie niemieckiej Xetry, gdzie wciąż dominują sygnały kupna a wczorajsza rozgrywka zachęca do kolejnego popytowego ruchu. Lokalny opór 12227 został przełamany i na celowniku indeksu DAX jest tegoroczny sufit zlokalizowany na wysokości 12656. Wsparciem zaś na dzisiaj jest 12179 i dopóki niemiecki benchmark zamyka się powyżej tego poziomu, dopóty kreski dalej zachęcają do wzrostów. To ma prawo wspomóc graczy znad Wisły do dalszego wypychania WIGów na północ jednakże podczas środowej sesji problemem mogą okazać się największe banki, które coraz trudniej jest podnosić. Wprawdzie sygnałów typu SELL jak na razie nie widać na wykresie Pekao czy PKO BP, to jednak skala krótkoterminowego wykupienia (RSI_h) była wczoraj najwyższa od kilkunastu miesięcy a to ma prawo zachęcać do realizacji zysków...

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA