REKLAMA
Czytaj e-wydanie
REKLAMA

Giełda

Największy wzrost od 1933 r.

Indeks Dow Jones Industrial Average wzrósł wczoraj o 11,4 proc. i ustanowił tytułowy rekord. Ponad 8 proc. zyskał dziś Nikkei 225. Rynki odbijają bardzo mocno. Jak sytuację oceniają analitycy?
Foto: AFP

Kamil Cisowski, analityk DI Xelion

Globalne rynki akcji z nawiązką zrealizowały wczoraj scenariusz wzrostowy wskazywany w godzinach porannych przez kontrakty futures, dyskontując spowolnienie wzrostu zachorowań we Włoszech i wyczekując na pakiet fiskalny w USA, który może okazać się znacznie większy od pierwotnych założeń gabinetu prezydenta Trumpa, wyraźnie przekraczając skalą 2 bln USD. DAX wzrósł finalnie o 11%, wyróżniając się na plus na tle innych głównych rynków notujących około ośmioprocentowe zwyżki. Warto zwrócić, że rynek całkowicie wczoraj lekceważył dramatyczne marcowe odczyty PMI, co pokazuje, że scenariusz wstrzymania aktywności gospodarczej do końca kwietnia jest prawdopodobnie całkowicie wyceniony. Bardzo słabo wypadała Warszawa, gdzie WIG20 zyskał 3,2%, mWIG40 1,6%, a sWIG80 1,1%. W kontekście silnego odbicia na GPW w ubiegłym tygodniu, utrzymującej się słabości PLN, która może odstraszać inwestorów zagranicznych i niejasnego obrazu wokół przyszłości OFE oraz PPK trudno obecnie wskazać powody, dla których giełda w Warszawie miałaby się obecnie zachowywać lepiej od zagranicznych, choć spadek zmienności może pomóc w kontynuacji odbicia.

W USA po raz kolejny zobaczyliśmy rekordy wzrostów w trakcie tej bessy, S&P500 zyskało 9,4%, a DJIA 11,4%, notując zwyżkę niewidzianą od 1933 r. W tym kontekście warto zaznaczyć, że o ile wówczas rzeczywiście mieliśmy do czynienia z końcową fazą Wielkiego Kryzysu, historia z lat 2008-2009 wskazuje, że największe ruchy, także te w górę, miały miejsce krótko po upadku Lehman Brothers, miesiące przed wyznaczeniem dołka. Dla tego, jak rozwinie się sytuacja tym razem, gdy banki centralne zrobiły już prawie wszystko, co mogły, a zdaniem niektórych ekonomistów znacznie więcej niż mogły, kluczowy będzie rozwój koronawirusa w USA w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Liczba nowych przypadków w USA przyspiesza i zbliża się obecnie do poziomów dla całej Europy, a Stany Zjednoczone nieuchronnie będą przejmować na pewien czas rolę epicentrum epidemii. Plany prezydenta Trumpa, by amerykańscy obywatele „wrócili do pracy" przed Wielkanocą wydają się nadmiernie optymistyczne, ale są symptomem narastającej debaty na temat równoważenia rachunku ekonomicznego z moralnym. Kolejnym zadaniem, które stoi przed władzami w krajach rozwiniętych wydaje się stworzenie warunków, by wzrost aktywności ekonomicznej mógł nastąpić możliwie szybko, ale by jednocześnie zapewniona została pomoc osobom starszym i należącym do grup podwyższonego ryzyka, które powinny zostać objęte odrębną ochroną, także finansową.

W Azji ośmioprocentowymi wzrostami ponownie wyróżniło się Nikkei, Hang Seng w momencie pisania komentarza znajduje się o 3,2% wyżej niż wczoraj. Kontrakty futures aktualnie sugerują dodatnie otwarcie w Europie i neutralne w USA, ale sytuacja zmienia się dynamicznie i niewykluczone, że godziny poranne przyniosą korektę wczorajszych wzrostów. Silnie odbijają względem dolara waluty, którym pomaga zazwyczaj spadek awersji do ryzyka, przede wszystkim dolar australijski i nowozelandzki, ale od koszyka cały czas wyraźnie odstaje euro. Wyraźnie koryguje się złoto, które kosztuje 1610 USD za uncję, znajdując się niemal 30 USD poniżej wczorajszych szczytów.

Marcin Brendota, ekspert rynku futures, BM Alior Banku

Wtorkowa sesja przyniosła mocną eksplozję optymizmu, przede wszystkim na głównych rynkach rozwiniętych. Główne indeksy amerykańskie oraz wybrane zachodnioeuropejskie rosły w tempie bliskim, lub przekraczającym 10%. Po wytoczeniu silnych dział w postaci decyzji FED o praktycznie nieograniczonym skupie długu skarbowego, obligacji hipotecznych, oraz po raz pierwszy obligacji korporacyjnych (pierwsza taka decyzja), teraz źródłem optymizmu jest potencjalna decyzja (jeszcze nie podjęta) o wsparciu gospodarki pakietem stymulacyjnym w kwocie 2 bln USD. Dodatkowo pojawiły się mocne wsparcia sektorowe np. dla segmentu lotniczego. W opublikowanych szacunkowych danych PMI dla sektora wytwórczego liczby okazały się znacznie lepsze od prognoz dla strefy euro oraz USA. Natomiast mocny spadek zanotowały wskaźniki dla segmentu usług.

Krajowy rynek, chociaż zyskiwał na wartości, to jednak odstawał od wysokich dynamik wzrostu głównych indeksów zachodnich. Kurs FW20 na wykresie dziennym przyjął po wczorajszej sesji postać niewielkiej szpulki, notowania nadal pozostają w strefie oporu luki cenowej sprzed ok. 2 tyg. Uwagę zwraca zachowanie MACD, który jest przy linii sygnalnej. Na diagramie 60-min notowania pozostają w trendzie bocznym, w okresie ostatnich dwóch dni obniża się zmienność. Zmiana notowań kontraktów terminowych na główne indeksy implikuje lekko wzrostowy początek sesji dla FW20.

Piotr Neidek, analityk techniczny DM mBanku

Wtorkowy wybuch optymizmu na światowych parkietach pozostał prawie nie zauważony na GPW. WIG20 zyskał jedynie +3.2%, co trudno nazwać adekwatną odpowiedzią byków na to, co działo się np. na Deutsche Boerse, gdzie DAX zamknął się z dwucyfrową stopą zwrotu. Niemieckiemu indeksowi do psychologicznej bariery 10000 punktów pozostało jeszcze 300 oczek, jednakże biorąc pod uwagę dotychczasową zmienność, akcyjne byki mogą czuć się zobligowane do zaatakowania strefy 10k.

Wczoraj na Wall Street doszło incydentalnej zwyżki, która przybrała jedną z najwyższych w historii wartości. DJIA umocnił się o +11.4% i takich sesji jak we wtorek, było jedynie kilka w całej historii USA. Na uwagę zasługuje cały okres 1929 – 1933, kiedy to pojawiały się momenty o tak silnych jednosesyjnych aprecjacjach. W marcu 1933.r. benchmark ten urósł aż o 15% i była to zapowiedź nowej fali hossy. Zanim jednak byki wróciły do gry, przez dwa kolejne tygodnie ursusy zdołały zepchnąć rynek kilkanaście procent niżej. Niestety ówczesne wydarzenia zostały poprzedzone wieloma innymi zdarzeniami, podczas których DJIA zyskiwał +10%. Tutaj należałoby przytoczyć okazałe podbicie z końca października 1929.r., po którym indeks ten ponownie stracił 30% w dosyć szybkim tempie. Dlatego też dzisiaj, mimo udanej przez jankeski benchmark obrony wsparcia przy 18k, trudno porzucić obawy, że spadki na Wall Street już się zakończyły.

Patrząc na wykres warszawskich indeksów można doszukać się obaw związanych z kondycją popytu. mWIG49 zamknął się wczoraj tuż przy dziennym minimum, sWIG80 znajduje się poniżej oporów zaś WIG nadal ma otwartą lukę hossy, której właściwości magnetyczne wkrótce powinny dać o sobie znać. Złoty nadal jest bardzo słaby i chociaż tempo jego deprecjacji wyraźnie zmalało, to jednak długoterminowy Big Picture nie jest na korzyść złotego.

Szukając oporów na WIG20 należałoby zwrócić uwagę na sufit piątkowej świeczki, gdyż spadające gwiazdy mają to do siebie, że ich górne cienie wyznaczają granicę dla lokalnych korekt wzrostowych. 1547 stanowi zatem lokalny poziom, którego ewentualne wyłamanie w kolejnych dniach mogłoby poprawić sentyment do akcji, niemniej jednak bez uprzedniego przetestowania dotychczasowego, marcowego denka trudno będzie zbudować wiarygodną falę hossy nad Wisłą.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA