Firmy

Coraz lepszy klimat dla morskich wiatraków

Nowe przepisy, które mają wejść w życie jeszcze w tym roku, rozruszają inwestycje giełdowych firm w zielone elektrownie na Bałtyku.

Energia z bałtyckiej farmy po raz pierwszy popłynie do naszej sieci około 2025 r.

Foto: Bloomberg

Do końca 2020 r. ma zostać uchwalona ustawa o promowaniu wytwarzania energii w morskich elektrowniach wiatrowych – wynika z deklaracji resortu klimatu. Na te regulacje z niecierpliwością czekają inwestorzy, którzy od kształtu nowych przepisów uzależniają rozpoczęcie budowy farm na Bałtyku. Ustawa wprowadzi odrębny system wsparcia przeznaczony wyłącznie dla tej technologii, dopasowany do jej uwarunkowań technicznych i ekonomicznych, a także szereg usprawnień w zakresie wydawania decyzji koniecznych dla realizacji projektów. Na zyski ze sprzedaży energii z morskich wiatraków ostrzą sobie zęby największe giełdowe firmy energetyczne i paliwowe. Szukają przy tym zagranicznych partnerów, którzy pomogą im stawiać pierwsze kroki w tym biznesie. Projekt polityki energetycznej Polski przewiduje, że w latach 2021–2040 inwestycje w rozwój energetyki wiatrowej (lądowej i morskiej) pochłoną niemal 25 mld euro (około 110 mld zł).

Potrzebne pilne działania

Eksperci nie mają wątpliwości, że biznes wiatrowy na Bałtyku przy odpowiednio prowadzonej polityce energetycznej może stać się jedną z najbardziej dochodowych specjalności gospodarczych Polski. Jak wskazuje Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW), pierwsza kilowatogodzina z bałtyckiej farmy popłynie do naszej sieci około 2025 r. Docelowo mamy szansę na miano lidera pod względem morskich mocy wiatrowych z potencjałem zainstalowanym na Bałtyku sięgającym nawet 28 GW. Tymczasem w planach strategicznych rządu widnieje na razie budowa 8–10 GW w perspektywie 2040 r. Według PSEW wskazane w strategii rządu 10 GW powinno być zaledwie pierwszym krokiem na drodze do budowy silnej pozycji polskiego wiatru na Bałtyku. Zwłaszcza że farmy morskie tylko w fazie inwestycyjnej dołożą do polskiego PKB ok. 53 mld zł i przyniosą 16 mld zł z podatków. Z kolei eksploatacja bałtyckich farm rokrocznie zasilać będzie gospodarkę inwestycjami bezpośrednimi rzędu 20 mld zł, wyższym o 14 mld zł PKB i 1,3 mld zł z podatków.

Kluczowe dla rozwoju tej branży jest jednak uchwalenie systemu wsparcia dla farm morskich. Zgodnie z ostatnimi zapowiedziami wiceministra klimatu i pełnomocnika rządu ds. OZE Ireneusza Zyski projekt ustawy powinien trafić do Sejmu w październiku i do końca roku przejść całą ścieżkę legislacyjną. Eksperci PSEW podkreślają, że zakończenie do grudnia procesu uchwalania prawa dającego podstawę rozwoju morskich farm jest istotne z punktu widzenia dotrzymania harmonogramów przez inwestorów z najbardziej zaawansowanymi projektami. Przekonują też, że rozwój tego sektora, podobnie jak lądowych farm wiatrowych, może stać się paliwem do budowania innowacyjnej, niskoemisyjnej energetyki i nowoczesnego przemysłu w kraju, a także dać istotny wkład w dążeniach Unii Europejskiej do neutralności klimatycznej w perspektywie 2050 r.

– Podejmowane dzisiaj decyzje będą silnie rzutować na przyszłość. Dlatego konieczne są pilne i stanowcze działania rządu, które umożliwią dalszy rozwój najtańszej technologii wytwarzania energii elektrycznej – zauważa Janusz Gajowiecki, prezes PSEW. – Polski nie stać na dalsze blokowanie przyrostu mocy z wiatru. Stoimy u progu transformacji energetycznej, której koszty będą tym niższe, im mocniej postawimy na najtańsze źródła odnawialne – przekonuje Gajowiecki.

Jak wynika z szacunków firmy Enteneo Energy Trading na zlecenie PSEW, każdy gigawat dodatkowej mocy z wiatru w polskim systemie może obniżać hurtowe ceny energii o około 20 zł na megawatogodzinę.

Duże zainteresowanie

Foto: GG Parkiet

Chętnych do budowy farm wiatrowych w polskiej części Bałtyku nie brakuje. Najmocniej zaawansowane są projekty Polenergii, która współpracuje w tym obszarze z norweskim Equinorem. Łączna moc rozwijanych przez nich trzech projektów sięga 3 GW. Aktualnie firmy rozmawiają już z dostawcami urządzeń, ale zarząd Polenergii mówi wprost, że termin budowy elektrowni uzależniony jest od wejścia w życie stosownego systemu regulacyjnego. Rozwój morskiej energetyki wiatrowej został wpisany do nowej strategii tej energetycznej grupy. Zarząd deklaruje jednak, że decyzję o zakresie i sposobie udziału Polenergii w projektach morskich farm podejmie na późniejszym etapie realizacji inwestycji, uwzględniając przy tym m.in. dostępne źródła finansowania.

Program inwestycyjny Polskiej Grupy Energetycznej obejmuje budowę trzech elektrowni na morzu o łącznej mocy 3,5 GW. Dwie z nich mają ruszyć do 2030 r., a kolejna w późniejszym terminie. W czerwcu PGE otrzymała warunki przyłączenia dla ostatniej z planowanych farm. Określają one m.in. moc przyłączeniową, a także konieczne inwestycje w rozbudowę infrastruktury przesyłowej. Z kolei dla dwóch pierwszych projektów PGE ma już decyzje o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji. Grupa zakończyła ponadto dwuletnią kampanię pomiarów wiatru na Morzu Bałtyckim przy użyciu pływającego LiDAR-u – laserowego urządzenia pomiarowego badającego prędkości przemieszczających się nad nim mas powietrza. Badania pozwoliły na zebranie danych potwierdzających odpowiednie warunki wietrzne do realizacji inwestycji. Kolejne etapy prac zmierzających do uzyskania pozwolenia na budowę dwóch pierwszych farm to badanie dna morza oraz prace koncepcyjne w kwestii wyprowadzenia mocy, czyli połączenia farm na morzu z lądem.

PGE nie chce sama budować pierwszych tego typu elektrowni. Dlatego zamierza sprzedać wybranemu partnerowi strategicznemu po 50 proc. udziałów w spółkach realizujących dwie pierwsze farmy, a następnie wspólnie z partnerem realizować je w formule joint venture. Taki ruch ma jej pomóc zbudować kompetencje, aby w przyszłości mogła sama realizować morskie projekty. W tym roku wstępne porozumienie o współpracy w tym zakresie PGE podpisała z duńskim Orstedem. Obecnie firmy prowadzą negocjacje w sprawie szczegółów potencjalnej transakcji.

Intensywne prace przy swoim projekcie wiatrowym o mocy 1,2 GW prowadzi PKN Orlen. To jedna z kluczowych inwestycji paliwowego koncernu, który ma ambicje stać się liderem transformacji polskiej energetyki z węglowej na nisko- i zeroemisyjną. Pod koniec lipca, po 17 miesiącach kompleksowych badań, spółka złożyła raport środowiskowy dla planowanej inwestycji. Zakończenie tego etapu otwiera drogę do pozyskania pozwolenia na budowę oraz umożliwia uszczegółowienie harmonogramu i warunków technicznych projektu. Koncern posiada już także warunki przyłączenia farmy do sieci. Obecnie jest w trakcie pozyskiwania partnera branżowego i doradcy technicznego do realizacji inwestycji.

W poszukiwaniu okazji

Zainteresowanych morskimi inwestycjami jest więcej, ale znajdują się na mniej zaawansowanym etapie. W tym roku Enea rozpoczęła negocjacje w tej sprawie z hiszpańską Iberdrolą. Rozmowy toczą się na zasadzie wyłączności. Obie firmy mają ocenić możliwość wspólnej inwestycji kapitałowej w projekty farm na morzu, a także wspólnego przygotowania, budowy i eksploatacji obiektów. Łączna moc instalacji może wynieść nawet 3,3 GW. Enea zakłada obecnie, że jej udział w projektach realizowanych z hiszpańskim partnerem będzie mniejszościowy. Natomiast poziom zaangażowania oraz dalsze szczegóły dotyczące zakresu współpracy mają być ustalane na kolejnych etapach negocjacji.

Zakusy na rozpoczęcie tego biznesu ma także Tauron. Katowicki koncern w swojej zaktualizowanej strategii przewidział mocny rozwój zielnych projektów. W planach do roku 2025 pośród inwestycji w farmy wiatrowe na lądzie i fotowoltaikę znalazł się także zapis o zaangażowaniu w budowę morskich farm wiatrowych.

O budowie takich wiatraków myśli też Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które w czerwcu ogłosiło wejście w segment odnawialnych źródeł energii. Zielone inwestycje mają być ważnym elementem nowej strategii gazowniczej spółki.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.