REKLAMA
REKLAMA

Firmy

Arkadiusz Regiec, prezes Beesfundu: Po sukcesie Wisły zgłoszenia nas zalewają

#PROSTOZPARKIETU. Ponad 20 klubów sportowych jest zainteresowanych pozyskaniem kapitału za pomocą Beesfundu - Arkadiusz Regiec, prezes Beesfundu

Arkadiusz Regiec, prezes Beesfundu

Foto: parkiet.com

W 24 godziny Wisła Kraków zebrała za pośrednictwem waszej platformy 4 mln zł. Kto pobije ten rekord i kiedy – czy to będą kluby piłkarskie, które mają dużą społeczność?

Myślę, że ten rekord będzie trudny do pobicia. To były niecałe 24 godziny. Co więcej, gdyby nie zawieszające się serwery, to udałoby się cel osiągnąć jeszcze szybciej. To niewiarygodna akcja w skali światowej. Moim zdaniem może być to szansą na stworzenie polskiej szkoły finansowania futbolu.

Jak dużo spółek po sukcesie Wisły zgłasza się do was, żeby też zrobić emisję akcji, i jak dużo wśród nich jest klubów sportowych?

W sumie mamy ponad 20 klubów – nie tylko piłkarskich i nie tylko z Polski.

Czy to kluby z krajów sąsiadujących z Polską?

Nie mogę tego zdradzić, m.in. z powodów prawnych. Ale powiem tak: jeśli gdzieś ma się szansę odrodzić wielka Rzeczpospolita, to sport może zintegrować najszybciej region Międzymorza. Widzę tam bardzo duży potencjał.

To może być np. kierunek litewski?

Nie mogę tego zdradzić. Oczywiście na Litwie są wspaniałe kluby.

Wspomniał pan, że to nie tylko kluby piłkarskie?

Tak, to również m.in. piłka ręczna, koszykówka i siatkówka. Mamy zgłoszenia z każdej z tych dyscyplin.

A Słowacja i Czechy?

Wydaje mi się, że ten kierunek nie, ale na pewno do naszych przyjaciół Czechów też skierujemy oferty. Mamy już 9–10 tys. osób zarejestrowanych i zainteresowanych inwestycjami w sport.

Wracając jeszcze do Wisły, jak dużo osób kupiło jedną akcję, czyli zainwestowało 100 zł?

Ponad 5 tysięcy osób zainwestowało 100 zł, a np. ok. 800 osób ponad 1000 zł. Była też jedna wpłata na 100 tys. zł, jedna na 50 tys. zł, kilkanaście na 25 tys. zł, również kilkanaście na 20 tys. zł, a reszta to mniejsze sumy. Naprawdę mamy do czynienia z fantastyczną społecznością.

Czy będziecie Wiśle pomagać w wysyłce papierowych akcji?

Jeśli klub będzie od nas tego oczekiwał, to oczywiście wspomożemy go. Chciałbym też podkreślić, że mamy ponad 1,5 tys. maili zrozpaczonych kibiców, którzy chcieliby inwestować dalej. Myślę, że zebranie dwukrotnie wyższej kwoty nie stanowiłoby problemu.

Ale teraz, gdyby Wisła zdecydowała się na kolejne podwyższenie kapitału bez prospektu, to nie mogłaby już tego robić za pośrednictwem waszej platformy?

Emisję do 4 mln zł można przeprowadzić bez prospektu, natomiast w przypadku wyższej kwoty potrzebny jest już prospekt. Przy czym chciałbym zaznaczyć, że my też mamy dwie spółki „prospektowe" i tam szykują się duże emisje: 8 mln zł i 20 mln zł. Jedna z nich to ciekawa firma technologiczna.

Czy pana zdaniem zarząd Wisły byłby za kolejnym podwyższeniem kapitału?

Tego nie wiem, ale gdybym był dużym inwestorem strategicznym, to chciałbym kupić taki klub. Bo kluczowa jest społeczność, a nie stadiony i nieruchomości. Uważam zresztą, że kluby w Polsce są niedowartościowane, a takie akcje jak ta z Wisłą budują przejrzystość. Moim marzeniem jest, aby kiedyś powstał warszawski indeks sportowy.

Na razie chyba na to jest za mało klubów na rynku?

Tak, ale jak już wspominałem, tylko u nas już jest ponad 20 zainteresowanych.

Będzie je pan potem namawiał, żeby wprowadzały akcje do obrotu na giełdę?

Oczywiście. Taka jest nasza rola. Moim zdaniem Beesfund jest brakującym ogniwem polskiego rynku kapitałowego. Mamy przyciągać inwestorów indywidualnych, przygotowywać spółki, a potem „pchać" je wyżej. Jeśli miałoby się stać coś złego z ich biznesami, to lepiej, aby było to na etapie Beesfundu, a nie na NewConnect, czy nie daj boże na GPW.

Zanim te spółki trafią na rynek publiczny, to ich akcjonariusze muszą sami sobie znaleźć kogoś, kto od nich kupi akcje. Czy Beesfund nie myślał, żeby negocjować z KNF, aby np. stworzyć tabelę kwotowań, żeby ułatwić ten handel?

Technologicznie jesteśmy na to przygotowani, ale prawo nie nadąża. Faktycznie przydałoby się miejsce, gdzie można by się tymi akcjami wymieniać jeszcze przed wejściem na NewConnect. KNF jest otwartą instytucją, jeśli chodzi o nowe technologie, i wydaje mi się, że widzi, jakie są potrzeby. Z kolei niedawno rząd przyjął projekt prostej spółki akcyjnej. To kolejny byt prawny, który może pomóc rozruszać rynek finansowy.

Mówi się też o potrzebie podniesienia limitu emisji bezprospektowej, wcześniej to było 100 tys. euro, teraz 1 mln euro.

Tak, myślę, że realne w ciągu dwóch lat jest 2,5 mln euro. Projekty idą w dobrą stronę. Jestem pewny, że limit zostanie podniesiony.

Ile zrobiliście emisji przed Wisłą i ile ich będzie w tym roku?

Mamy w sumie na koncie 35 emisji, z czego 28 skutecznych, a 7 nieskutecznych (to spółki, które nie osiągnęły zakładanego celu). W 2018 r. mieliśmy 13 emisji. W tym roku początkowo liczyliśmy na 40, potem podnieśliśmy prognozy na 60, a po Wiśle kto wie czy nie będzie ich nawet 80. Zalewają nas zgłoszenia.

Ile z tych podmiotów, które pozyskały finansowanie za waszym pośrednictwem, upadło?

Na razie żaden, wszystkie rozwijają się, rosną ich przychody. Natomiast te, które nie zebrały finansowania, radzą sobie gorzej. Przy czym ja zawsze podkreślam, że to są ryzykowne inwestycje, spółki na wczesnym etapie rozwoju. To, że do tej pory nic złego się nie wydarzyło, nie znaczy, że tak będzie w przyszłości. Jeśli zrobimy sto emisji, to będziemy mogli przedstawić statystykę sukcesów i porażek. Na razie baza 35 emisji jest za mała, żeby na jej podstawie wnioskować.

Na stronie Beesfundu jest też informacja, że sami zbieracie kapitał. Na jaki cel?

Chodzi nam o trzy obszary: inwestycje w technologię, w obsługę klientów oraz w budowanie przyczółków na Międzymorzu.

Czy Beesfund też wejdzie na NewConnect?

Nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. Chcemy pokazać, że nie ma się czego bać. Rynek NewConnect obrósł różnymi mitami, ale zasadniczo odniósł duży sukces. Trzeba promować przejrzystość, bo na tym powinna bazować giełda.

Jakie są źródła waszych przychodów, jakie pobieracie prowizje od spółek?

Od 6,9 proc. do 5 proc. – spadają wraz z wartością emisji. Beesfund ma też przychody z biznesu technologicznego: stawiamy platformy crowdfungowe. Myślę, że w przyszłości kluby, miasta i duże korporacje będą szły właśnie w tym kierunku. Natomiast jeśli chodzi o łączny koszt emisji u nas, to średnio jest to 9–12 proc.

Czy inwestorzy też płacą prowizję?

Nie pobieramy od nich żadnych opłat. Chcemy budować społeczność. Oceniamy, że w Polsce jest 500 tys. ludzi, którzy mogą inwestować. Naszą ambicją jest w 2019 r. dojście do 40 tys. zarejestrowanych na naszej platformie, a teraz mamy ich prawie 14 tys.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA