Energetyka

Piotr Szewczyk: APS Energia przygotowuje się do przejęć

#PROSTOzPARKIETU. Chcemy być więksi i silniejsi, dlatego przyspieszamy prace nad akwizycjami – mówi prezes.

Gościem Barbary Oksińskiej w Parkiet TV był Piotr Szewczyk, prezes APS Energii.

Foto: parkiet.com

Czy pandemia koronawirusa ma wpływ na poziom zamówień w dziale systemów zasilania awaryjnego?

Jak na razie nie mamy najmniejszych przestojów w pracy. Nie mamy też problemów z liczbą zamówień, ale kłopoty pojawiają się przy odbiorach urządzeń. Taka sytuacja występuje na wielu rynkach i wynika z trybu pracy naszych klientów. Przekłada się to na wartość sprzedaży, co widzieliśmy w wynikach za I kwartał. Jeśli pandemia potrwa do końca tego roku, to niestety sytuacja będzie się powtarzać również w kolejnych kwartałach. Natomiast sama wartość portfela zamówień jest na rekordowym poziomie. Duża część tego portfela dotyczy produkcji urządzeń dla trakcji i transportu, głównie na polskim rynku. Również poziom zamówień w Rosji jest zadowalający, choć niższy niż przed rokiem.

I kwartał grupa zakończyła stratą netto. Czy w całym roku uda się wyjść na plus?

Jest duża szansa. Pamiętajmy, że końcówka roku jest zwykle dla spółki najlepsza. Zdarza się, że w IV kwartale produkujemy więcej niż we wszystkich trzech poprzednich. Trudno natomiast przewidzieć, jak pandemia odbije się na wynikach, możemy nadal mieć problemy z odbiorem urządzeń przez klientów.

A czy w związku z pogorszeniem się sytuacji gospodarczej na świecie rozważa pan rewizję obecnej strategii spółki?

Nie, wręcz przeciwnie – spółka postanowiła intensywniej się rozwijać. Mocno przyspieszamy zwłaszcza w temacie akwizycji. W tej chwili mamy wybranych sześć–siedem podmiotów, które chcielibyśmy dołączyć do grupy. To firmy zlokalizowane w Polsce i w kilku innych krajach. Pojawiają się też pomysły potencjalnych połączeń z innymi podmiotami. Te procesy są na tak wczesnych etapach, że na razie nic więcej na ten temat nie mogę powiedzieć. Mogę jedynie zapewnić, że intensywnie pracujemy w tym obszarze. Chcemy być więksi i silniejsi.

Kiedy możemy spodziewać się akwizycji?

W dwóch czy trzech przypadkach możemy mówić o perspektywie roku. Jesteśmy w o tyle komfortowej sytuacji finansowej, o ile 2019 r. był dla spółki rekordowy. To pozwoliło nam skumulować środki, którymi w tej chwili staramy się mądrze zarządzać. Do tego drastycznie spadły niektóre koszty – sprzedaży czy marketingu – z uwagi np. na odwołanie wielu imprez targowych.

Strategia grupy przewiduje m.in. mocną ekspansję zagraniczną. Które rynki obecnie wydają się najbardziej atrakcyjne dla spółki?

Daleko zaawansowany jest pomysł utworzenia spółki produkcyjnej w Egipcie. To ma być taki hub produkcyjny dla Bliskiego Wschodu i Afryki. Chodzi o urządzenia nie tylko dla energetyki i przemysłu, ale też dla trakcji i transportu. Tym bardziej że Egipt buduje nowy Kair, a do tego bardzo intensywnie rozbudowuje się Aleksandria. To potężne inwestycje, które wymagają rozbudowy infrastruktury transportowej. Liczymy tu na kontrakty.

Kiedy mogłaby wystartować produkcja w Egipcie?

Gdyby nie pandemia, to wystartowalibyśmy prawdopodobnie w kwietniu czy w maju. Obecnie są problemy z lotami w tamtym kierunku. W ciągu trzech miesięcy od momentu pojawienia się możliwości komunikacji z Egiptem jesteśmy w stanie utworzyć spółkę razem z lokalnym partnerem.

A ile procent mocy wykorzystuje wasz zakład w Rosji? Jakie tam są plany rozwoju?

Ostatnio patrzymy na rosyjski rynek zdecydowanie szerzej. Planujemy tam otworzyć kilka spółek w różnych lokalizacjach, jak również rozpatrujemy potencjalne akwizycje. Jeśli te tematy będą bliższe realizacji, to oczywiście będziemy informować giełdę w odpowiednich raportach. W Rosji uruchomimy ponadto produkcję urządzeń dla trakcji i transportu. Na ten moment moce rosyjskiej spółki wykorzystywane są w 45–50 proc. Nie wynika to jednak z braku rynku. Pandemia powoduje pewne problemy z uruchomieniem linii technologicznych, bo dojazd polskich specjalistów do Jekaterynburga jest obecnie bardzo utrudniony.

Spółka miała szansę na rekordowy kontrakt na dostawy urządzeń dla tureckiej elektrowni atomowej. Po odwołaniach konkurentów wypadła jednak z postępowania. Czy jest jeszcze szansa na ten kontrakt?

Walczyliśmy z pięcioma rosyjskimi podmiotami i wygraliśmy. Jednak w przypadku tak dużego przetargu musieliśmy liczyć się z protestami firm. Trwają obecnie arbitraże, które mogą potrwać nawet dwa miesiące. Uważam, że APS Energia złożyła najlepszą ofertę. Naszym zdaniem niesłusznie zostaliśmy wykluczeni z postępowania i będziemy walczyć o ten kontrakt.

Gdzie jeszcze są szanse na kontrakty?

W tej chwili realizujemy kilka kontraktów atomowych, głównie z Rosatomem, np. w Rosji i Indiach. Walczymy o zlecenie w Bangladeszu, choć aktualnie przetarg jest tam wstrzymany z uwagi na pandemię. Ważne będą dla nas modernizacje bloków jądrowych na rynku ukraińskim. Pierwsze przetargi powinny pojawić się wiosną przyszłego roku. Zbudowaliśmy zespół, który zajmuje się wyłącznie tym rynkiem. Budujemy też zespół pod projekty w krajach Europy Zachodniej, w Kanadzie i USA. To jest nowy pomysł, do którego przygotowujemy się od roku. Od kilku lat pracujemy też nad rozwiązaniami dla niedużych bloków jądrowych. Mamy tu pierwsze sukcesy.

Który biznes będzie napędzał wyniki grupy w najbliższych latach?

Myślę, że urządzenia dla trakcji i transportu, bo pomimo pandemii ten rynek mocno się rozwija. Jesteśmy już gotowi, żeby w tym przypadku wyjść za granicę i rozwijać sprzedaż eksportową. Spodziewam się, że w perspektywie trzech lat biznes ten może stanowić ponad 50 proc. ogólnej sprzedaży spółki.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.