Tymczasem o chaosie mówią zarówno przedsiębiorcy i klienci indywidualni, którzy już dostali pisma od sprzedawców energii z informacją o wzroście cen prądu na 2019 r., jak i – choć nieoficjalnie - same firmy energetyczne. Choć ustawa zamrażająca rachunki za prąd obowiązuje od 1 stycznia, to wciąż nie ma do niej rozporządzeń wykonawczych, które określić mają m.in. sposób wyliczenia rekompensat dla sprzedawców prądu z tytułu rezygnacji z podwyżki cen.

- Jest chaos, są podwyżki cen i nie wiemy, czy rząd panuje nad sytuacją. Przedsiębiorcy, którzy dostali już sowite podwyżki, nie wiedzą co będzie dalej – mówił w Sejmie poseł Nowoczesnej Paweł Pudłowski. Podkreślił, że podwyżki cen prądu nie będą dotyczyły tylko tego roku, ale bez głębokiej restrukturyzacji sektora energetycznego pozostaną z nami na zawsze. – To, co teraz robimy, to ratowanie sytuacji na rok wyborczy. Namawiam do energetycznego okrągłego stołu, apeluję do ministra energii by otworzył się na debatę – dodał Pudłowski.

Wiceminister Dąbrowski odpowiedział, że odpowiednim miejscem na taką debatę są konsultacje społeczne, które w przypadku projektu krajowej planu na rzecz energii i klimatu potrwają jeszcze do połowy lutego. – Nie zgodzę się, że jest chaos, bo odbiorcy mają jasno powiedziane, że ich rachunki pozostaną na poziomie z ubiegłego roku. To, co może wywoływać dyskusje dotyczy natomiast przedsiębiorstw energetycznych, które chciałby sobie policzyć ile ewentualnie stracą lub zyskają i do tego potrzebne jest rozporządzenie,  nad którym trwają prace – wyjaśnił Dąbrowski. Podkreślił, że sprzedawcy energii mają cały I kwartał na to, by dostosować się do nowych przepisów, ale rozliczać się po cenach zgodnych z ustawą muszą od 1 stycznia.

Odniósł się też do zastrzeżeń, jakie wobec nowej ustawy wystosowała Komisja Europejska. – Z jednej strony dyskutujemy z KE o samej zasadzie funkcjonowania nowych mechanizmów, ale też o tej części, która decyduje o wysokości rekompensaty, bo to dotyka m.in. pomocy publicznej – dodał wiceminister.

Odnosząc się do polityki energetycznej kraju podkreślił, że celem resortu nie jest likwidacja energetyki wiatrowej. Na ten rok zapowiedział przeprowadzenie kolejnych aukcji na nowe odnawialne źródła energii. – Pozwolą one na powstanie 2,5 tys. MW mocy z wiatraków na lądzie i 700 MW w fotowoltaice. O ile oczywiście zostaną do aukcji zgłoszone na tyle dojrzałe projekty, że będą nadawały się do realizacji – zaznaczył Dąbrowski. Dodał, że resort chce odblokować tzw. zasady, która dziś zakazuje budowy wiatraków w odległości mniejszej od dziesięciokrotności całkowitej wysokości turbin wiatrowych, przynajmniej w tych gminach, gdzie jest na to zgoda społeczna. Kolejnym elementem, który ma zwiększyć udział odnawialnych energii w miksie energetycznym ma być kontynuacja programu prosumenckiegio, poszerzonego o sektor małych i średnich przedsiębiorstw.