REKLAMA
REKLAMA

Byki i niedźwiedzie tygodnia

Indeksy szykują się do ataku na opory czy do zmiany trendu?

Wskaźniki AT sygnalizują przegrzanie, ale rynek całkowicie to ignoruje. Przynajmniej na razie.
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

Pierwsze trzy sesje ubiegłego tygodnia upłynęły w spokojnej atmosferze. Główne indeksy warszawskiej giełdy – WIG20, mWIG40 i sWIG80 – wyznaczyły nowe, lokalne szczyty w ujęciu intraday, ale charakteryzowały się niższą zmiennością i niższą dynamiką wzrostu niż na początku czerwca. Gdyby nie bliskość technicznych barier, można by powiedzieć, że to zwykły odpoczynek przed kolejnym szczytem. Skoro jednak notowania są wysoko i napotykają istotne bariery cenowe, to nie można wykluczyć, że tym razem byki skapitulują.

Zacznijmy od sWIG80. We wtorek indeks ten dotarł w porywach do 13 177 pkt, co oznacza, że znalazł się zaledwie 15 pkt od lokalnego maksimum sprzed pandemii. W szerszym ujęciu czasowym na wykresie wyraźnie widać teraz formację „V", która zgodnie z teorią stanowi układ zmieniający trend. W tym kontekście to, co widać na kreskach, zapowiada nam hossę na maluchach, która wyrwie inwestorów z trwającej od trzech lat posuchy w tym segmencie (nie licząc krótkoterminowych zwrotów). Co istotne – w środę średnie kroczące z 50 i 200 sesji zrównały się poziomami, co oznacza, że powstała formacja złotego krzyża, potwierdzająca przesilenie. Wybicie nad 13 192 pkt będzie potwierdzeniem rynku byka, choć trudno sobie wyobrazić, by ewentualne wyjście górą odbyło się bez korekty. Zwłaszcza że MACD i RSI(14) są już bardzo wysoko, sygnalizując lokalne wykupienie.

Indeks średnich spółek wyznaczył w poniedziałek maksimum intra na poziomie 3630 pkt. Na tym poziomie przebiega teraz średnia krocząca z 200 sesji, stanowiąca istotny opór. Do środy przebić się go nie udało, co pokazuje, że byki mają problem z ruchomą barierą. Jeśli osłabnie sWIG80, to mWIG40 może pójść w jego ślady. Z punktu widzenia AT oba indeksy mają do tej słabości silny pretekst.

Na koniec WIG20. Indeks ten wywindował szczyt trwającego od marca trendu do 1856 pkt. Wykazywał jednak na początku ubiegłego tygodnia niską zmienność i nie zdołał zbytnio oddalić się od 61,8-proc. zniesienia Fibonacciego dla lutowo-marcowego załamania. Z drugiej strony od początku czerwca na dużych spółkach widać podwyższone obroty, co pokazuje, że paliwa wśród byków nie brakuje. Od dołu indeks ogranicza wspomniane zniesienie, a od góry dzienna dwusetka, która przebiega obecnie na poziomie 1955 pkt.

 

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA