Banki

Wiesław Rozłucki: Kolejny cios dla naszego rynku

Pierwszy prezes warszawskiej giełdy podkreśla, że zatrzymaniach byłych przewodniczących Komisji Nadzoru Finansowego nie mogą przejść niezauważone przez inwestorów zagranicznych.

Wiesław Rozłucki

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

Najpierw mieliśmy zatrzymanie byłego już przewodniczącego KNF Marka Ch.. Teraz słyszymy o kolejnych zatrzymaniach, w tym również wcześniejszego przewodniczącego Komisji Marka J. Czy można więc stwierdzić, że to nie jest sprawa jednego człowieka, tylko problem systemowy?

Wiesław Rozłucki: O ile w pierwszym przypadku wszyscy poznali treść nagranej rozmowy byłego przewodniczącego KNF, i co do tej sprawy raczej nie ma większych wątpliwości, tak w przypadku ostatnich zatrzymań wciąż jeszcze jest zbyt wiele niewiadomych. W związku z tym raczej unikałbym stwierdzeń, że mamy do czynienia z problemem systemowym. Poza tym jeżeli obecna władza stawia zarzuty reprezentantom poprzedniej władzy to w każdym przypadku nasuwa się podejrzenie, że cała sprawa ma też podłoże polityczne.

Czytaj także: Autorytety w trosce o rynek. List otwarty

KNF nadzoruje jednak rynek regulowany. Jak ta sprawa może się odbić na giełdzie, a także na całym rynku kapitałowym?

Oczywiście to co się dzieje, jest bardzo niedobre dla rynku. Można byłoby nawet stwierdzić, że tylko tego nam jeszcze brakowało. Nasz rynek w ostatnim czasie i tak przeżywał bardzo trudne chwile, a sprawy związane z byłymi pracownikami Komisji Nadzoru Finansowego są dodatkowym ciosem. Bez wątpienia więc rynek nie ma ostatnio dobrej passy.

Czytaj także: Były przewodniczący KNF i jego zastępca zatrzymani przez CBA

Czy to się dzieje ma w ogóle znacznie z perspektywy inwestorów zagranicznych? Czy oni interesują się informacjami o kolejnych zatrzymaniach?

Oczywiście informacje z Polski docierają do inwestorów zagranicznych. Być może nie zagłębiają się oni w szczegóły związane z konkretnymi sprawami, jednak informacje o kolejnych zatrzymaniach byłych przewodniczących Komisji Nadzoru Finansowego nie mogą przejść niezauważone. W skali globalnej jest to bowiem niecodzienna sytuacja. Niestety tak jak wspomniałem, jest to kolejny cios dla naszego rynku. Cały czas jesteśmy za granicą postrzegani jako mały rynek. Przez wiele lat inwestorzy patrzyli na nas przez pryzmat tego jak zachowuje się krajowy kapitał. Zarówno jednak wśród inwestorów indywidualnych, jak i instytucjonalnych zapał w ostatnim czasie przygasł. To odbija się na postawie zagranicznych inwestorów. Oczywiście wszystkie rynki wschodzące, do których zalicza nas większość inwestorów, przeżywają ciężkie chwile. My jednak nawet na tym tle odstajemy od stawki.

Skoro mowa o krajowym kapitale to na horyzoncie mamy program PPK. Jak w obecnych warunkach przekonywać do niego społeczeństwo?

Na pewno jest to bardzo duże wyzwanie dla wszystkich uczestników rynku. Powodzenie tego programu w tym momencie zależy od dwóch czynników. Pierwszym jest postawa pracowników czyli tego, czy będą oni wypisywać się z PPK. Drugi zależy od tego co zrobią sami pracodawcy. Czy będą oni tworzyć PPK, podpisując umowę o zarządzanie PPK z wybraną instytucją finansową czy też pieniądze będą trafiać do PFR TFI, które będzie gotowe zawrzeć umowę o zarządzanie PPK z każdym pracodawcą, który nie dokona wyboru instytucji finansowej. Ponieważ taka decyzja będzie sporym problemem dla większości pracodawców, to również jest istotny element który może wpłynąć na powodzenie tego projektu.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły