Może im przynieść wymierne korzyści, bo choć orzeczenie będzie dla polskich sądów niewiążące, to może im dać podstawę do częstszego wydawania wyroków zakładających przewalutowanie takiego kredytu na złote po kursie z dnia zaciągnięcia przy zachowaniu korzystnej dla klientów stawki oprocentowania LIBOR CHF (innym skutkiem orzeczenia może być stwierdzenie nieważności umowy). Stawka ta jest teraz ujemna i wynosi ok. -0,75 proc., więc powstałby kredyt z oprocentowaniem wynoszącym około 0,5 proc. (w niektórych przypadkach mogłoby być niewiele ponad zero, w zależności od marży).

Taka zmiana spowodowałaby skokowy spadek zarówno samej raty, jak i zadłużenia w złotych. Korzyść byłaby tym większa, im niższy był kurs w dniu uruchomienia kredytu. – Na przykład w kredycie zaciągniętym w najgorszym możliwym momencie, czyli w sierpniu 2008 r., gdy frank kosztował jedynie 1,96 zł, rata i zadłużenie spadłyby mniej więcej o połowę – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera. Dla przykładu – jeśli kwota przewidzianego na 30 lat kredytu wynosiła 300 tys. zł, to rata spadłaby z 1974 zł do 929 zł. Jednocześnie bank powinien oddać klientowi 110,4 tys. zł, ponieważ dotychczas płacił on raty wyższe, niż powinien – wynika z szacunków Expandera. Gdyby ta kwota trafiła na poczet spłaty pozostałego po konwersji zadłużenia, do spłaty pozostałoby 89,9 tys. zł. Dla porównania obecne zadłużenie tego kredytu wyrażone w złotych to aż 424 tys. zł.

– Jednak uzyskanie opisanych korzyści nie będzie takie proste. Dotychczas frankowicze wygrywali zaledwie jedną na dziesięć spraw w sądach. Cały proces jest długotrwały, kosztowny i nie mamy pewności, czy zakończy się powodzeniem. Gdyby frankowicze zaczęli masowo pozywać banki i wygrywać procesy, to ich kredytodawcy poniosą z tego tytuły ogromne koszty – zaznacza Sadowski. Do tej pory banki przegrały tylko 10 proc. z prawomocnych wyroków, których było 1136. Ale w tym roku prawie 90 proc. spraw w sądach niższej instancji wygrywali klienci. Korzystne dla nich orzeczenie TSUE może wzmocnić ten trend i napędzić kolejne pozwy.

Szacowane koszty wymuszonej konwersji umów szacowane są na 60–90 mld zł w czarnym scenariuszu. W bardziej realnym, gdy nie wszyscy klienci pójdą do sądów, koszty mogą sięgnąć 25 mld zł (roczny zysk sektora to 15 mld zł) i byłyby rozłożone na parę lat. MR