REKLAMA
REKLAMA

Banki

Co wyrok europejskiego Trybunału przyniesie bankom i gospodarce

Wielkie odpisy i straty rzędu 60–90 mld zł, niedobory kapitału, hamowanie akcji kredytowej, przecena złotego i uderzenie we wzrost gospodarczy – to czarny scenariusz frankowego wyroku TSUE. Są też bardziej optymistyczne prognozy.
Foto: Adobestock

W czwartek o godz. 9.30 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ogłosi wyrok w sprawie hipotek indeksowanych do franka szwajcarskiego.

Są duże obawy...

Przewiduje się, że będzie on zgodny z korzystną dla klientów opinią w tej samej sprawie rzecznika generalnego TSUE podaną w połowie maja. Oznaczałoby to kolejny, po niedawnych wyrokach Sądu Najwyższego i opracowaniu przedstawionym przez jego biuro analiz, argument dla polskich sądów za wydawaniem korzystnych dla klientów wyroków. Prawomocne wyroki do tej pory były na korzyść banków (1019 wygranych w porównaniu ze 117 przegranymi) – wynika z danych Związku Banków Polskich. Jednak po wyroku TSUE może przybyć spraw, w których sądy będą orzekać przewalutowanie kredytów na złote po kursie z dnia zaciągnięcia z zachowaniem stawki LIBOR CHF albo unieważnienie umowy, co de facto również oznaczałoby przewalutowanie po kursie historycznym.

Maksymalne straty dla sektora z tego tytułu szacowane są odpowiednio na 70 mld zł i 90 mld zł. Związek Banków Polskich podawał 60 mld zł, choć ostatnio określił tę wartość jako „konserwatywną".

To przy założeniu, że do sądów poszliby wszyscy frankowicze i wygrywaliby swoje procesy. Na razie liczba spraw toczących się w sądach jest niewielka, stanowią one 2 proc. (według danych ZBP) liczby udzielonych kiedykolwiek kredytów frankowych, czyli jest ich blisko 16 tys. Jednak przez rok ich liczba wzrosła i po korzystnym dla klientów wyroku TSUE fala pozwów może przybrać na sile. Druga może nadejść rok, dwa lata później, jeśli ukształtuje się linia orzecznicza sprzyjająca kredytobiorcom.

Rynek już częściowo wycenia potencjalne koszty przegranych spraw – indeks WIG-banki przez trzy miesiące stracił prawie 10 proc., a niektóre banki „frankowe" po 20 proc., a nawet 37 proc. jak Millennium. Wycena pięciu banków o największym udziale hipotek frankowych spadła w tym czasie łącznie o 16 mld zł. Spadek byłby jeszcze większy (sięgnąłby ponad 18 mld zł), gdyby nie ostatnie 15-proc. odbicie notowań mBanku na wieść o jego sprzedaży bez hipotek walutowych.

Skutki dla poszczególnych banków byłyby bardzo zróżnicowane – w zależności od wielkości portfela tych kredytów, jego udziału w bilansie, rentowności banku i pozycji kapitałowej. W najtrudniejszej sytuacji byłby Getin Noble, ale spore niedobory kapitału w czarnym scenariuszu miałyby też Millennium i mBank. Na granicy wymogów działałyby też Santander i BNP Paribas.

Niedobór kapitałów zmusiłby banki do zamrożenia akcji kredytowej na kilka kwartałów. Banki bez portfela frankowego prawdopodobnie nie zdołałyby zapewnić brakującego finansowania gospodarce, wzrost PKB byłby dławiony, co stanowiłoby ryzyko dla większego deficytu sektora rządowego i zwiększyłoby potrzeby pożyczkowe państwa – ostrzegali ekonomiści ING Banku Śląskiego. Zwracali uwagę, że na tej operacji ucierpiałby też polski złoty, co dodatkowo mogłoby zachęcać klientów do składania pozwów.

Straty banków w takiej skali zdestabilizowałoby system finansowy, więc wpłynęłyby na rating Polski, bo wszystkie wiodące agencje mocno podkreślały do tej pory jego dobrą kondycję – zaznaczali ekonomiści Credit Agricole. Obawy wyrażali także sami bankowcy. Michał Krupiński, prezes Pekao, mówił, że może powstać problem systemowy, jeśli orzeczenie będzie niekorzystne dla banków. Brunon Bartkiewicz, prezes ING BSK, ostrzegał, że to największe ryzyko dla banków i może zagrozić stabilności sektora. Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, stwierdził, że widzi w wyroku TSUE istotne ryzyko zawirowań w naszym sektorze bankowym i gospodarce.

...i głosy uspokajające

Foto: GG Parkiet

Agencja Moody's jest mniej pesymistyczna, szacuje, że skłonność klientów do pójścia do sądów nie będzie tak wielka i koszty mogą sięgnąć półtorakrotności rocznego zysku sektora, czyli 22 mld zł. Także analitycy Scope Ratings nie spodziewają się, aby orzeczenie TSUE miało katastrofalne konsekwencje dla sektora, ale zyskowność i pozycja kapitałowa niektórych banków mocno ucierpi, nawet jeśli koszty będą rozłożone w czasie (odpisy będą zawiązywane raczej stopniowo, w miarę rosnącego ryzyka przegranych spraw, więc rozłożenie w czasie będzie prawdopodobnie możliwe, co pomoże bankom).

Polski rząd nie poparł apelu banków i podzielił opinię rzecznika generalnego TSUE. Premier Mateusz Morawiecki mówił niedawno, że nie ma obaw, aby wyrok TSUE wywołał w Polsce kryzys gospodarczy. – System bankowy jest bardzo mocno skapitalizowany. Jestem w kontakcie z KNF i wiem, że sytuacja jest stabilna i pod kontrolą – przekonywał. W podobnym tonie wypowiadał się minister finansów Jerzy Kwieciński, który stwierdził, że większe ryzyko dla naszej gospodarki niosą widoczne już „szoki zewnętrzne". Adam Glapiński, prezes NBP, nie spodziewa się „dramatycznych skutków" wyroku TSUE.

Są też opinie, że nawet te duże koszty nie musiałyby oznaczać katastrofy. Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego, mówił niedawno na łamach „Parkietu", że jego zdaniem sektor jest w stanie znieść nawet 60–70 mld zł kosztów. Ponad 40 proc. z tego zostałoby pokryte z nadwyżki kapitałowej, a pozostała część z obniżenia aktywów ważonych ryzykiem w związku z przewalutowaniem hipotek na złotowe, zniesieniem dodatkowych wymogów kapitałowych w ramach tzw. II filara i zakładanego zniesienia bufora ryzyka systemowego, wynoszącego 3 proc.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA