REKLAMA
REKLAMA

Analizy

#TydzieńNaRynkach: Minorowe nastroje na giełdach

WIG20 testował poziom 2150 punktów, ale bykom udało się go obronić, co stworzyło dogodną okazję do wyprowadzenia kontry.

DAX, główny indeks giełdy we Frankfurcie, plasuje się w gronie najmocniej tracących wskaźników naszego kontynentu.

Foto: AFP

Na zdecydowanej większości światowych parkietów ostatnie dni przyniosły kontynuację przeceny i dalsze pogorszenie się nastrojów.

Dziękczynienie z niedźwiedziem w tle

Tegoroczne Święto Dziękczynienia amerykańskim inwestorom kojarzyć się będzie bardziej z niedźwiedziem niż z indykiem. Mimo skróconego tygodnia handlu nowojorskim indeksom udało się zaliczyć spore spadki. Choć przodował w tym technologiczny Nasdaq Composite, tracący 3,8 proc. i testujący kwietniowy dołek, to pozostałe wskaźniki niewiele mu ustępowały. Dow Jones zniżkował o 3,7 proc., a S&P 500 o 3,2 proc. Oba indeksy testowały niedawne dołki z ostatnich dni października. Końca spadkowej korekty wciąż więc nie widać, a chcąc myśleć o poprawieniu swej sytuacji, byki powinny już zacząć się brać solidniej do roboty. Nie będzie to łatwe, biorąc pod uwagę, że akcje takich tuzów jak Facebook, Amazon, Alphabet, Netflix i Apple tracą od tegorocznych szczytów od 20 do 40 proc., a analitycy renomowanych banków rekomendują pozbywanie się walorów firm technologicznych. Trzy pierwsze sesje minionego tygodnia przyniosły także przecenę wszystkich spółek wchodzących w skład Dow Jonesa, także tych reprezentujących wszystkie sektory tradycyjnej gospodarki, od Boeinga i 3M poprzez Goldman Sachs po Home Depot i Walmart, w których przypadku „tygodniowe" spadki sięgały od 3,5 do 5,5 proc.

Nie lepiej dzieje się na pozostałych wiodących giełdach światowych. Indeksy w Tokio, Frankfurcie i w Paryżu od końca września tracą po prawie 11 proc., w ślad za korektą na Wall Street. Szczególnie słabo wygląda DAX, który w spadkowej tendencji znajduje się od końca stycznia i w tym czasie zniżkuje o prawie 17 proc., plasując się w gronie najmocniej tracących indeksów naszego kontynentu i ustępując pod tym względem jedynie wskaźnikom giełd włoskiej, tureckiej i greckiej. W trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia zniżkował o 1,8 proc., po drodze zbliżając się do 11 000 punktów, czyli poziomu najniższego od pierwszych dni grudnia 2016 r., tym samym niwelując całą falę wzrostową z 2017 r.

Niepewnie na emerging markets

Umacniający się dolar, zniżkujące notowania surowców i perspektywa kontynuacji cyklu podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych to wciąż dominujące czynniki niesprzyjające sytuacji na rynkach wschodzących. Jednak MSCI Emerging Markets (ETF), po zejściu pod koniec października do poziomu najniższego od kwietnia ubiegłego roku, zdobył się na silne wzrostowe odreagowanie, następnie zaliczył spadkową korektę i od kilku dni oscyluje wokół 40 punktów, przy sporej zmienności notowań. Spora część analityków spodziewa się poprawy sytuacji w tym segmencie, ale trudno tu o przekonujące argumenty przemawiające za trwałym powrotem do tendencji wzrostowej. Impulsem do tego mogłyby się stać wyraźne sygnały sugerujące, że Fed w przyszłym roku zwolniłby nieco tempo zaostrzania polityki pieniężnej.

Ostatnie dni przyniosły komplet czerwieni na giełdach azjatyckich. Mocno w dół poszły indeksy w Chinach i w Indiach. Shanghai Composite, po dotarciu do oporu w okolicach 2700 punktów, zniżkował do czwartku o 1,3 proc. Tyle samo stracił w trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia Sensex. Mimo silnych spadków notowań ropy naftowej nie najgorzej radzi sobie moskiewski RTS. Od pierwszych dni października zniżkuje co prawda, ale tylko o niecałe 5 proc., a w ostatnich dniach zdobył się na prawie 3,5-proc. ruch w górę, zmniejszając skalę strat.

GPW odrabia straty

Początek minionego tygodnia był jeszcze dla warszawskiego parkietu dość trudny. Indeks największych spółek testował poziom 2150 punktów, ale bykom udało się go obronić, co stworzyło dogodną okazję do wyprowadzenia kontry. W czwartek WIG20 był już chwilami niemal 100 punktów wyżej, zyskując w ciągu dwóch dni 3,5 proc. Do łask wróciły nawet tak silnie jeszcze przed chwilą wyprzedawane akcje banków, ugodzone wskutek afery z KNF. Nadzór pod nowym kierownictwem złagodził swoje stanowisko wobec Getin Noble i Idea Banku. Papiery pierwszego poszybowały w górę o 90 proc., a drugiego wzrosły o prawie 60 proc. w trakcie dwóch sesji. Nie zmienia to zasadniczo ich sytuacji, ale dobrze odzwierciedla poziom emocji, jakie się wokół nich nagromadziły. W gronie największych spółek silne wzrostowe odreagowanie miało miejsce w drugiej części tygodnia w przypadku papierów Orange i Cyfrowego Polsatu, CCC i LPP oraz PGNiG. Akcje Lotosu ustanowiły nowe historyczne maksimum, marsz w górę kontynuowały także walory PKN Orlen, zbliżając się do szczytu z pierwszej połowy września. Próbę powstrzymania spadkowej fali podjęły byki na papierach CD Projektu. Nieźle radziły sobie spółki energetyczne, choć w przypadku PGE i Energi nie obyło się bez chwil strachu, szczególnie gdy akcje pierwszej z nich traciły we wtorek ponad 7 proc.

Przed zejściem poniżej dołka z końca października zdołał się obronić mWIG40. To w dużej mierze zasługa wspomnianego skoku akcji Getin Noble oraz silnej zwyżki walorów Grupy Azoty. Te ostatnie w ciągu kilku sesji zyskały na wartości ponad 30 proc. Mocne, kilkunastoprocentowe odbicie miało miejsce także w przypadku przecenionych ostatnio akcji 11 bit studios i CI Games. Najsłabsze ogniwa w gronie średniaków w ostatnich dniach to nadal walory Forte, które notowane są najniżej od sierpnia 2013 r., sporo straciły także akcje Comarchu i Kruka. Te ostatnie znalazły się na poziomie najniższym od kwietnia 2016 r., a od szczytu z sierpnia ubiegłego roku potaniały o niemal połowę. Indeks średnich firm wygląda wciąż słabo, a skok obrotów mógłby cieszyć, gdyby nie był związany głównie z ożywieniem handlu papierami Getin Noble i Grupy Azoty. Dwie wzrostowe sesji obrazu rynku nie zmieniły i nadal obowiązuje na nim trend spadkowy. Podobnie prezentuje się sytuacja w segmencie najmniejszych firm, a fakt, że sWIG80 wyhamował negatywną tendencję i od kilkunastu sesji porusza się w bok, raczej nie stanowi większego pocieszenia. Silne wzrostowe odreagowanie miało miejsce w ostatnich dniach na najmocniej w tym roku przecenionych walorach, między innymi Idea Banku, Brastera czy Torpolu.

Ropa coraz tańsza

Niewielkie wzrostowe odreagowanie na rynku ropy naftowej sprzed kilku dni zakończyło się gwałtowną przeceną w miniony wtorek. Notowania poszły w dół o ponad 6 proc., sprowadzając WTI poniżej 54 dolarów za baryłkę, do poziomu najniższego od ponad roku. Brent zniżkowała do 62,5 dolara i była najtańsza od lutego. Oba rodzaje surowca tracą od październikowego szczytu po prawie 30 proc. Wydaje się, że zakończyć tę falę przeceny mogłaby tylko decyzja OPEC o ograniczeniu wydobycia surowca. Donald Trump, wyraźnie zadowolony z taniej ropy, dopinguje Arabię Saudyjską do dalszych obniżek, przekonując, że będzie to korzystne dla koniunktury w globalnej gospodarce. Sam zresztą mocno przyczynił się do spadku notowań, zwalniając osiem krajów z zakazu importu surowca z Iranu. Niełatwo prognozować rozwój sytuacji na tym rynku. Z technicznego punktu widzenia należałoby się spodziewać wzrostowego odreagowania, być może już w najbliższym czasie, ale przy tak złych nastrojach o trwalszą zwyżkę może być trudno. Bardzo silne wahania miały w ostatnich dniach miejsce w przypadku notowań gazu ziemnego, po ich niedawnym skoku do poziomu najwyższego od połowy 2014 r. Amerykanie cieszą się także ze spadku cen benzyny, która jest najtańsza od ponad roku.

Niewiele nowego można powiedzieć o sytuacji na rynku miedzi. Kontrakty terminowe na ten metal od kilku tygodni tkwią w tendencji bocznej, a ostatnie dni przyniosły ich zwyżkę w okolice jej górnego ograniczenia, w okolicy 289 centów za funt. Ten poziom na razie wyczerpał potencjał byków. Notowania złota zdają się odporne na trwające od kilku tygodni umocnienie się amerykańskiej waluty. Cena kruszcu poszła w górę od dołka z pierwszej połowy listopada o ponad 2 proc., docierając w okolice 1228 dolarów za uncję. Ten ruch wciąż jednak wygląda jedynie na odreagowanie niedawnej przeceny i raczej nie rokuje szans na bardziej trwałą tendencję, chyba że dolar miałby się wyraźnie osłabić. Ostatnie dni przyniosły też spore spadki w przypadku większości surowców rolnych. Najmocniej taniały pszenica, kakao i mleko.

Surowcowy CRB Indeks znalazł się w ostatnich dniach najniżej od połowy grudnia ubiegłego roku. Od majowego szczytu traci już ponad 10 proc.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA