Analizy

#WykresDnia: Przewozy wreszcie tanieją

Koszty transportu morskiego zaczęły wreszcie spadać.
Foto: Bloomberg
Foto: twitter.com

Koszt wysyłki towarów z Chin do USA w końcu spadł. Stawka spot za przewiezienie kontenera 40-stopowego z Chin na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych spadła między wrześniem a październikiem o połowę. Jest to, jak zauważają szefowie firm przemysłowych, w dużej mierze wynik epidemii Covid-19 i niedoborów energii w Chinach. Czy ceny pozostaną tak niskie?

Tak uważa Shabsie Levy, założycielka i dyrektor generalna firmy Shifl argumentując, że agenci, którzy wykorzystali wzrost cen i zatłoczenie, kupując pojemność, teraz (być może wyczuwając, że rynek osiągnął szczyt), chcą szybko sytuację rozładować.

– Dla spedytorów [nieco myląco, termin, który odnosi się do eksporterów, a nie linii żeglugowych - podkreśla Financial Times], których zapasy wciąż znajdują się w Chinach, dostęp do przepustowości po stawkach to świetna wiadomość – mówi Levy. – Ale teraz najważniejsze pytanie brzmi, czy będą produkty do wypełnienia tych kontenerów – mówi i dodaje: – Stawki te mogą spaść jeszcze niżej. Już teraz widzimy, że długoterminowe stawki za wysyłkę kontenerów 40-stopowych z Chin do USA spadają poniżej 5000 USD.

To wciąż znacznie więcej niż wskaźniki sprzed pandemii. Mimo to niższe ceny niż te, które widzieliśmy w ciągu ostatnich 12 miesięcy, byłyby rzeczywiście dobrą wiadomością dla światowych producentów. Zwłaszcza dla tych mniejszych firm, które zostały wyrzucone z rynku, który faworyzował światowe giganty produkcyjne i detaliczne.

Nie można jednak być do końca optymistą. Zatłoczenie w najbardziej ruchliwym kompleksie portowym w USA, Los Angeles i Long Beach, prawdopodobnie jeszcze przez jakiś czas pozostanie ogromne. A potem trzeba wziąć pod uwagę wzrost popytu od Bożego Narodzenia.

W nadchodzących tygodniach stawki mogą nieznacznie przekroczyć obecne poziomy, ponieważ detaliści w USA i Europie kontynuują przygotowania do sezonu świątecznego. Wrzesień 2021 r. mógł jednak oznaczać szczyt spektakularnego wzrostu kosztów wysyłki.

Są jednak pesymistyczne prognozy. Wydajność żeglugi w 2021 r. utrzymywała się na poziomie końca 2020 r., pod względem niższych wskaźników statków trzymających się harmonogramu i wzrostu średnich opóźnień.

Koszty wysyłki silnie rosły od jesieni 2020 r., ale w pierwszych miesiącach tego roku nastąpił kolejny wzrost cen w różnych stawkach frachtowych (suche towary luzem, kontenery) na głównych szlakach handlowych. Ceny na kilku szlakach handlowych potroiły się w porównaniu z ubiegłym rokiem, a ceny czarterów kontenerowców odnotowały podobny wzrost.

Niewiele jest oznak odwilży w perspektywie krótkoterminowej, a zatem stawki prawdopodobnie będą nadal rosnąć w drugiej połowie tego roku, ponieważ rosnący globalny popyt będzie nadal zaspokajany ograniczonym wzrostem zdolności przewozowych i destrukcyjnymi skutkami lokalnych blokad. Nawet po pojawieniu się nowych zdolności, linie kontenerowe mogą nadal aktywniej nimi zarządzać, utrzymując stawki frachtowe na wyższym poziomie niż przed pandemią.

Oto pięć powodów, jakie przedstawił Massimo Granieri na łamach The Medi Telegraph, dla których koszty nie spadną w najbliższym czasie. Po pierwsze jest to utrzymująca się globalna nierównowaga, powodująca dalszy wzrost cen. Po drugie, brak alternatyw dla frachtu morskiego oznacza, że ??obecnie trudno uniknąć rosnących kosztów transportu. Po trzecie, niezrównoważone ożywienie w 2021 r. Niektóre kraje już eksportują więcej towarów niż przed pandemią, podczas gdy w innych, w tym w USA, eksport nadal pozostaje w tyle za ogólnym ożywieniem produkcji. Po czwarte, zmniejszenie "pustych rejsów" (rezygnacja z zawinięcia do portów) pomoże złagodzić ograniczenia pojemności - spadek z 10 proc. w 2020 r. do 4 proc. obecnie. Wreszcie zatłoczenie i zamknięcia portów powodują opóźnienia - ogólna wydajność jest wciąż najniższa od dziesięciu lat. To efekt pandemii - np. w czerwcu nastąpiło nagłe zamknięcie chińskiego portu kontenerowego Yantian – czwartego co do wielkości portu kontenerowego na świecie. Zatory i ciągła potrzeba podejmowania środków w celu powstrzymania rozprzestrzeniania się Covid-19 oznaczają, że opóźnienia nadal rosną.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.