REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Dynamiczna poprawa przychodów firmy to nie wszystko

Imponującym tempem wzrostu biznesu mogą się wykazać jedynie nieliczni. O sukcesie można jednak mówić, gdy wzrost idzie w parze z zyskami.
Adobestock

 

Efektowny skok sprzedaży jest z reguły konsekwencją realizacji wzrostowej strategii, gdzie kluczowe są takie czynniki, jak przewaga kosztowa nad konkurentami czy posiadanie innowacyjnej technologii produktu. – Obserwując w ostatnich latach otoczenie gospodarcze, można zdefiniować kilka warunków, których spełnienie częściowo lub łącznie wydatnie zwiększa prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu. Po pierwsze, działalność spółki musi być osadzona w trwale rosnącej niszy rynkowej. Po drugie, produkt lub usługa oferowana przez spółkę musi mieć bardzo innowacyjny charakter, co z jednej strony zjedna jej klientów, a z drugiej ograniczy ryzyko konkurencji, czyniąc ją liderem rynkowym. I wreszcie po trzecie – unikalny model biznesowy, charakteryzujący się nieograniczoną skalowalnością i niskimi kosztami stałymi, daje podstawy do oczekiwania sukcesu finansowego w przyszłości – zwraca uwagę Grzegorz Pułkotycki, dyrektor inwestycyjny w Starfunds.

Wzrost nie zawsze idzie w parze z zyskami

Z reguły inwestorzy pozytywnie postrzegają spółki, które mogą się pochwalić dynamicznym wzrostem. To jednak tylko jedna strona medalu. Jak zauważają analitycy, atrakcyjność szybko rosnących spółek w dużym stopniu zależy od kosztów rozwoju. Pozytywnie oceniane są spółki stawiające na wzrost organiczny, jak np. sieci handlu detalicznego, w przypadku których nowe sklepy lub oddziały często zaczynają zarabiać na siebie już po kilku miesiącach. Nieco inaczej sprawa wygląda w przypadku rozwoju poprzez przejęcia. Wprawdzie daje to szanse na skokowy wzrost przychodów, ale wiąże się ze znacznie większym ryzykiem. Akwizycje są sensownym rozwiązaniem, gdy spółka oczekuje szybkich efektów. Firmy oszczędzają w ten sposób czas, który byłby potrzebny na zbudowanie struktur sprzedażowych od zera, i niemal z marszu uzyskują efekt w postaci wzrostu przychodów. – Wzrost organiczny firmy będzie wolniejszy od strategii wzrostu przez akwizycje, ale dla bilansu spółki bardziej bezpieczny. Zwykle akwizycje wiążą się z potężnymi wydatkami na przejmowane podmioty, co albo powoduje napięcie bilansu po stronie długu, albo groźbę emisji akcji. Tymczasem sporo można wskazać akwizycji nieudanych, bo albo były zbyt drogie, albo due dilligence nie wykazało wszystkich ryzyk związanych z przejmowanym biznesem. Samo zwiększenie skali spółki, ale bez odpowiedniego zwiększenia zyskowności, to często dla inwestorów zbyt mało. Inna sprawa, że czasem bariery wejścia na dany rynek są duże i trzeba premię za obecność tam zapłacić. Natomiast skupiając się na rozwoju działalności poprzez rozwój organiczny, można lepiej kontrolować cały proces, przyspieszać go w czasach lepszej koniunktury, a zwalniać w czasach gorszej – wskazuje Łukasz Rozbicki, doradca inwestycyjny w MM Prime TFI.

Zdaniem analityków do oceny spółek z ponadprzeciętną dynamiką wzrostu sprzedaży należy podchodzić ostrożnie. Jednym z najważniejszych czynników ryzyka jest zdolność firmy do utrzymania dotychczasowego tempa wzrostu. W takich przypadkach często prognozy okazują się zbyt optymistyczne. Jak mówią analitycy, kluczową rolę odgrywa czas, jaki dzieli przyrost przychodów od podobnego ruchu po stronie zysku. Im szybciej pojawiają się zyski, tym lepiej. – Co do atrakcyjności szybko rozwijających się spółek, to sprawa jest prosta – jeśli za dynamiką sprzedaży idzie wzrost zysku operacyjnego, a zadłużenie nie rośnie, to spółka ma szanse na sukces. Wzrost długu i spadająca rentowność przy dynamicznym wzroście biznesu to często proszenie się o kłopoty – ocenia Marcin Materna, szef analityków Millennium DM.

Wzrostowe biznesy

Na uwagę inwestorów zasługują te spółki, które nie mają problemów z przełożeniem szybkiego wzrostu na poziom osiąganych zysków. Można do nich zaliczyć LiveChat – producenta oraz globalnego dostawcę oprogramowania komunikacyjnego, który może się pochwalić rentownością operacyjną sięgającą 65–70 proc. Tak wysokie marże to zasługa unikalnego modelu biznesowego spółki, który oparty jest na globalnym zasięgu sprzedaży i warunków rynkowych. – W przypadku LiveChata kluczową zmienną są raporty miesięczne, w których spółka informuje o ilości pozyskanych klientów netto. To właśnie liczba subskrypcji determinuje wzrost sprzedaży obserwowany w ostatnich kwartałach. W ostatnim raporcie firma informowała o dodaniu 456 klientów netto, co spotkało się z pozytywną reakcją rynku i może częściowo potwierdzać atrakcyjność nowej wersji LiveChata oferowanej klientom – ocenia Emil Popławski, analityk Erste Securities. Przyznaje jednak, że utrzymanie wysokich marż będzie stanowić nie lada wyzwanie. – Widoczna presja ze strony konkurencji, jak i zmieniający się rynek nie pozwolą w długim terminie na utrzymanie obserwowanej obecnie wysokiej rentowności biznesu, jednakże spadek rentowności powinien zostać skompensowany rosnącą sprzedażą – uważa.

Wzrostową strategię z powodzeniem realizują spółki działające w branży handlu detalicznego, czego dobrym przykładem są AmRest i Dino. Każda z nich obrała jednak inną drogę – restauracyjna grupa chętnie przejmuje inne sieci restauracji lub kawiarni, natomiast właściciel sieci supermarketów stawia na rozwój organiczny biznesu. – Zarówno Dino, jak i AmRest wykazują wysokie dwucyfrowe dynamiki przychodów, co jest przede wszystkim związane z rozwojem sieci sklepów i restauracji, a także z utrzymującym się silnym popytem konsumenckim (wspieranym m.in. przez sytuację na rynku pracy). Dodatkowym czynnikiem, który wspiera wzrost sprzedaży w AmReście, są akwizycje, m.in. na rynkach Europy Zachodniej – zauważa Adrian Górniak, analityk DM BDM. – W obu spółkach dla utrzymania i poprawy marż istotny jest efekt skali, który m.in. przekłada się na poprawę siły zakupowej u dostawców. W przypadku AmRestu istotna jest także optymalizacja biznesów, które grupa nabywała w poprzednich latach, m.in. w Niemczech i we Francji. Z głównych zagrożeń, które dotykają obszar szerokiego handlu, należy wymienić presję płacową, która z jednej strony wspiera popyt, a z drugiej może się przekładać na wzrost wynagrodzeń, a tym samym na erozję rentowności – podkreśla.

Rosnący rynek kluczem do sukcesu

Efektowną poprawą przychodów i zysków skutecznie przekonuje inwestorów Wirtualna Polska. Grupa działa na szeroko rozumianym rynku cyfrowym, który od wielu lat jest w strukturalnym trendzie wzrostowym z racji rosnącej popularności internetu i przenoszenia do niego działalności gospodarczej i konsumpcji dóbr oraz czasu wolnego. – Na tym wszystkim korzysta biznes Wirtualnej Polski. Jest on dziś w miarę równo zdywersyfikowany na reklamę internetową oraz e-commerce, z tym że ten drugi segment rośnie zdecydowanie szybciej niż reklama, więc jego udział powinien się systematycznie powiększać w strukturze przychodów. Z drugiej strony e-commerce charakteryzuje się niższą marżowością niż reklama internetowa. Dlatego też wpływa on lekko rozwadniająco na skonsolidowane marże grupy. Reklama internetowa to biznes o dużej dźwigni operacyjnej, gdyż jest on oparty w dużej mierze na kosztach stałych, e-commerce natomiast charakteryzuje się niższą dźwignią ze względu na wyższy udział kosztów zmiennych – wyjaśnia Konrad Księżopolski, szef analityków Haitong Banku. W jego ocenie perspektywy wzrostu WP są dobre, szczególnie dla segmentu e-commerce, który powinien dynamicznie rosnąć wraz z postępującą cyfryzacją gospodarki. – Reklama to biznes bardziej cykliczny i uzależniony od koniunktury, ale siłą WP jest stałe podnoszenie jakości, którą najlepiej odzwierciedla najwyższy na rynku wskaźnik widoczności reklam. To sprawia, że WP staje się podmiotem pierwszego wyboru dla reklamodawców, co w okresie spowolnienia powinno być czynnikiem chroniącym biznes WP, zwłaszcza na tle rynkowej konkurencji – przekonuje ekspert.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA