Złoty kontynuował w poniedziałek niewielką przecenę, oddając część swojej wyraźnej aprecjacji z połowy ubiegłego tygodnia. Kurs EUR/PLN przesunął się w okolice 4,21, tj. poziomu, wokół którego poruszał się w pierwszej połowie stycznia. Mimo trwających wzrostów EUR/USD (pozytywnych dla walut rynków wschodzących) złoty ma problem z kontynuowaniem aprecjacji. Co ciekawe, w ubiegłym tygodniu trwałego zejścia poniżej 4,20 nie zagwarantowały między innymi solidne dane z polskiej gospodarki, podobnie jak i wczorajsze solidne dane o sprzedaży detalicznej oraz ograniczenie oczekiwań na cięcie stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego w lutym.
Dziś poznamy dane o stopie bezrobocia, a w piątek wstępny odczyt PKB za 2025 r.. Uważam, iż kurs EUR/PLN pozostanie mało wrażliwy na wspomniane publikacje, decydując się na ruch horyzontalny wokół poziomu 4,2150.
Sporo może zależeć od kierunku zmian dolara. Ten pozostaje uzależniony od lepszych nastrojów po złagodzeniu napięć między UE i USA, wpływu zmian japońskiego jena, gdzie możliwa jest interwencja walutowa, możliwości kolejnego w ostatnim czasie paraliżu administracji federalnej USA, możliwego wyznaczenia kandydata na nowego szefa Fed.
Nie zapominajmy, iż na gruncie makroekonomicznym ten tydzień to przede wszystkim wynik posiedzenia amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Rynkowy konsensus nie oczekuje zmian stóp procentowych, dlatego uwaga koncentrować się będzie na konferencji prasowej Jerome Powella. Rzuci ona nieco więcej światła na perspektywy amerykańskiej koniunktury oraz polityki pieniężnej Fed.