Celem grupy jest osiągnięcie w 2020 r. 2,4 mld zł przychodów przy wolumenie sprzedaży 25 tys. oraz uzyskanie rentowności EBITDA na poziomie 8 proc. W I półroczu Wielton wypracował ponad 1,3 mld zł przychodów, sprzedając ponad 12 tys. naczep i przyczep. Marża EBITDA spadła do 6,4 proc. z 6,9 proc. rok wcześniej.
Marże do poprawy
– Biorąc pod uwagę to, że wyniki za I półrocze 2019 r. uwzględniają przychody przejętej pod koniec ubiegłego roku brytyjskiej spółki Lawrence David oraz fakt, że wciąż trwają działania integracyjne, które w najbliższej przyszłości przyniosą wzrost marż generowanych przez tę firmę, należy podkreślić utrzymanie zadowalającego poziomu rentowności naszego dotychczasowego biznesu w 2019 r. – podkreśla Tomasz Śniatała, wiceprezes Wieltonu.
Negatywny efekt spółka chce zniwelować dzięki dostawom podwozi dla Lawrence David, która wcześniej nabywała je u innego producenta. – Koncentrujemy się na integracji brytyjskiej spółki, by w pełni wykorzystać efekt skali w zakresie zakupów materiałów i komponentów czy też optymalnego wykorzystania posiadanych mocy produkcyjnych. Już w tym roku zakład w Wieluniu dostarczy Lawrence David 700 podwozi do produkowanych przez nią pojazdów, a w przyszłym roku liczba ta wzrośnie nawet do 2,5–3 tys. sztuk – wyjaśnia Mariusz Golec, prezes Wieltonu
Popyt wyhamowuje
Rynki, na których operuje Wielton, radzą sobie ze zmiennym szczęściem. – Działamy w warunkach schłodzenia polskiego i niemieckiego rynku na pojazdy użytkowe i spadku popytu na rynku włoskim. Zjawiskom tym towarzyszyła nasilająca się konkurencja, w szczególności ze strony azjatyckich firm – wyjaśnia prezes. Dlatego zarząd liczy na korzyści z dywersyfikacji geograficznej biznesu, zakładając, że negatywny efekt uda się skompensować przychodami z innych rosnących rynków, m.in. Francji czy Rosji.
Pod presją rosnących kosztów pozostają marże. W I półroczu 2019 roku istotnie wzrosły rok do roku koszty wytworzenia produktów, głównie na skutek wyższych cen komponentów do produkcji pojazdów. Wyższe były także wynagrodzenia. – Narzuciliśmy optymalną dyscyplinę kosztów administracyjnych i obsługi sprzedaży, uzyskując istotny ich spadek. Nie bez znaczenia był wzrost kosztów wytworzenia związany z uzupełnianiem straconych w ubiegłorocznym pożarze mocy lakierniczych przez dodatkowe usługi zewnętrzne, co wpłynęło na obniżenie rentowności EBITDA – wskazuje Golec.