Bardzo prawdopodobne, że Comarch, wbrew wcześniejszym zapowiedziom Janusza Filipiaka, prezesa spółki, nie rozpocznie przed wakacjami skupu własnych akcji. Co więcej, bardzo możliwe, że zarząd całkowicie zrezygnuje z tego pomysłu.
[srodtytul]Prawnicy wciąż pracują[/srodtytul]
Krakowska spółka rozpoczęła prace nad uruchomieniem buy backu kilka miesięcy temu, gdy jej notowania spadły poniżej 50 zł. – W ocenie zarządu papiery były wówczas dramatycznie niedowartościowane – przyznał Konrad Tarański, wiceprezes Comarchu odpowiedzialny za finanse.
Zarząd giełdowej firmy zdecydował, że skupem akcji zajmie się podmiot zależny – Comarch Corporate Finance FIZ. Dzięki temu buy back mógłby ruszyć bez konieczności zwoływania przez Comarch walnego zgromadzenia. Jedyną niejasnością, nad którą głowili się prawnicy, było, czy fundusz może nabywać akcje spółki matki w okresach zamkniętych. Kwestia, jak zapowiadał w wywiadzie dla „Parkietu” prezes Filipiak, miała się rozstrzygnąć jeszcze w kwietniu.
Comarch był gotów wydać na skup akcji około 20 mln zł. Nie byłby to żaden uszczerbek dla finansów spółki informatycznej, bo na jej kontach jest wciąż ponad 150 mln zł gotówki ze sprzedaży Interii na początku 2008 r. Zebrane papiery miały być lokatą kapitałową i z powrotem trafić na rynek, gdy kurs firmy odbiłby się od dna.
[srodtytul]Bieżąca wycena jest bardziej sprawiedliwa[/srodtytul]
– Nie prowadzimy skupu własnych akcji – odpowiedział Tarański na pytanie, czy to spółka przyczyniła się do tego, że w maju jej kurs przebił poziom 70 zł (w poniedziałek papiery kosztowały, po 0,15-proc. przecenie, 64,9 zł). – Wciąż czekamy aż prawnicy wyjaśnią wszelkie niejasności związane z naszymi planami w kwestii buy backu – dodał. Nie chciał rozmawiać na temat, kiedy eksperci zakończą prace. Przyznał, że z tego powodu jest bardzo mało prawdopodobne, żeby Comarch w tym półroczu rozpoczął skup swoich papierów.
Poślizg w tym obszarze nie jest jednak jedynym powodem, przez który firma nie spieszy się z uruchomieniem buy backu. – Jesteśmy zdecydowanie mniej, niż wczesną wiosną, przekonani, że nabywanie własnych papierów jest dobrą inwestycją kapitałową. Nasz obecny kurs jest dużo bardziej zbliżony do tego, jak wyceniamy spółkę na własne potrzeby. To oznacza, że szansa zarobienia na takiej lokacie jest niższa niż kilka miesięcy temu – wyjaśnił Tarański.