Utrzymująca się nadpodaż węgla na polskim rynku nie pozwala Bogdance w pełni rozwinąć skrzydeł. Spółka z roku na rok zwiększa wydobycie i planuje eksploatację nowych złóż na Lubelszczyźnie.
Wydobyć, ile się sprzeda
– Ten rok będzie pierwszym, w którym o poziomie wydobycia nie zdecydują nasze techniczne zdolności, ale realne możliwości w zakresie sprzedaży węgla na rynku. Wydobędziemy tyle, ile uda nam się sprzedać – mówi Zbigniew Stopa, prezes LW Bogdanka.
W 2014 r. spółka wydobyła rekordowe 9,19 mln ton węgla energetycznego. Plan na ten rok ustali w lutym. – Rozpatrujemy różne warianty. W tym roku wydobycie będzie na pewno wyższe niż w 2014 r. Musimy się zastanowić, jak działać w dłuższym terminie. Jak rozplanować inwestycje w nowe złoża, żeby miało to ekonomiczny sens – dodaje Stopa.
Zarząd spodziewa się, że spółka pod koniec 2016 r. otrzyma koncesje wydobywcze na obszarach Ostrów oraz Orzechów. Na terenach tych posiada obecnie koncesje rozpoznawcze. Trwają analizy, w jaki sposób najlepiej zagospodarować nowe złoża: czy od razu budować nowe szyby, czy może rozpocząć fedrowanie tylko części złoża za pomocą obecnej infrastruktury. Wiele będzie zależeć od przyjętej strategii na najbliższe lata.
– Sytuacja na rynku nie napawa optymizmem, dlatego raczej nie możemy się spieszyć z inwestycjami w nowe moce. Ale poczekajmy, ostateczne decyzje dopiero przed nami – zastrzega Stopa. Założenia zaktualizowanej strategii Bogdanka przedstawi w pierwszej połowie marca, przy okazji publikacji wyników za 2014 r.
Pierwsze kroki
Sposobem na zwiększenie sprzedaży może być uruchomienie eksportu. – Rozważamy taki scenariusz. Analizujemy, gdzie możemy sprzedać nasz węgiel po atrakcyjnych cenach i widzimy tu pewne możliwości. Ostatnio pojawiła się okazja do wysłania naszego surowca – zaznacza Stopa. Nie ujawnia, w jakim kraju spółka zrealizowała pierwsze, niewielkie dostawy. – To nasze pierwsze kroki w eksporcie, nie licząc epizodycznej sprzedaży na Ukrainę w latach 90. ubiegłego wieku – dodaje.
Czy węgiel z Bogdanki ma szansę wrócić na Ukrainę i zasilić tamtejszą energetykę? Zdaniem ekspertów to może być trudne zadanie, zważywszy że Ukraina do produkcji energii potrzebuje głównie antracytu. – Tak jest w przypadku wielkich elektrowni, ale są też ciepłownie czy mniejsze instalacje przemysłowe. W zachodniej części Ukrainy jest zapotrzebowanie na paliwo, takie jak ma Bogdanka – twierdzi Stopa. – Na razie badamy ten rynek. Zobaczymy, co będzie dalej – dodaje.
Jednocześnie zarząd rozpoczął rozmowy ze związkami zawodowymi na temat zmiany w systemie wynagrodzeń. Zwraca uwagę na mnogość dodatków do pensji górników, które od lat nie były zmieniane i nie przystają do obecnych realiów rynkowych. Zarząd chciałby uprościć pensje, by składały się na przykład z dwóch tylko części: stałej i motywacyjnej. Problem w tym, że bez zgody związkowców wprowadzenie takich zmian jest niezwykle trudne. – Rozmowy już trwają. Przedstawiliśmy swoje propozycje i liczymy na zrozumienie ze strony załogi – kwituje Stopa.