Z ok. 700 tys. osób, które w minionej dekadzie zadłużały się falami w szwajcarskiej walucie, ok. 550 tys. ciągle spłaca swój dług, który po uwolnieniu franka drastycznie się powiększył. – Choć większość z tych kredytów była zapewne wzięta na mieszkania na potrzeby własne, spory odsetek dotyczył nieruchomości inwestycyjnych. Wielu osób nie było stać na kredyt w złotych na oczekiwaną kwotę, a banki zachęcały do CHF, bo tylko w ten sposób kredytobiorcy mogli otrzymać kredyt na znacznie wyższą kwotę. Niestety, skokowy wzrost rat o 25 proc., z jakim mamy do czynienia w przypadku kredytów we frankach powoduje, że czynsz z najmu mieszkań nie pokrywa kwoty rat i teraz trzeba słono dopłacać do całego przedsięwzięcia – opowiada Kuba Karliński, założyciel spółki Magmillon.