Krajowy rynek dawnej sztuki od kilku lat radykalnie maleje. Wegetuje w cieniu aukcji powojennego malarstwa, na których często padają rekordy cenowe. Zasoby dawnego dobrego malarstwa się wyczerpały. Trafiają się jednak dzieła legendarnych dawnych mistrzów. Na przykład na aukcji 11 czerwca w Desie Unicum (www.desa.pl) wystawiono za rekordową cenę 1,2 mln zł obraz Wilhelma Kotarbińskiego (1849–1921), który został wylicytowany do kwoty 1,5 mln zł.
Kotarbiński miał wyjątkowo ciekawą biografię. W 1871 roku znalazł się Rzymie, podjął studia malarskie, żył w biedzie. Korzystał z pracowni przy legendarnej ulicy artystów Via Margutta, związany był z kolonią rosyjskich malarzy. Bywał u malarza Henryka Siemiradzkiego, który w Rzymie miał piękną rezydencję odwiedzaną przez królów.
W późniejszych latach Kotarbiński razem ze światowej sławy rosyjskim malarzem Michałem Wrublem tworzył freski w soborze św. Włodzimierza w Kijowie. W czwartym tomie „Słownika artystów polskich" czytamy, że zdobił freskami rezydencje moskiewskich milionerów. Obrazy u niego zamawiał Paweł Tretiakow, słynny rosyjski kolekcjoner sztuki, którego imię nosi wielkie muzeum w Moskwie. Kotarbiński podobno umarł w biedzie. Na międzynarodowych aukcjach i w światowej literaturze znany jest jako rosyjski malarz.
„Rosyjski malarz"
W polskich wzmiankach o Kotarbińskim pisze się tak, jakby czymś nagannym było malowanie obrazów dla Rosjan. Faktem jest, że gdyby nie malował dla Rosjan, to po 2000 roku nie byłby notowany na światowych aukcjach. Drogo płacą za niego właśnie Rosjanie, ponieważ uważają go za swojego artystę. Tak samo za swojego malarza uznają wspomnianego Henryka Siemiradzkiego.
W XIX wieku Polacy jechali do Rosji nie tylko jako zesłańcy na Syberię. Tysiące Polaków z własnej woli zatrudniało się w Rosji, np. u kolejnych carów, za ciężkie pieniądze byli lekarzami lub inżynierami. Sztandarowym przykładem może być inżynier Stanisław Kierbiedź (1810–1899). W 1864 zbudował w Warszawie most Aleksandryjski, nazwany tak na cześć cara Aleksandra, potocznie zwany mostem Kierbedzia. Przez całe zawodowe życie tak owocnie pracował dla Rosjan, że w nagrodę dostał m.in. tytuł generała-majora.