– Kompromis między partiami tak różniącymi się w fundamentalnych kwestiach nie jest możliwy – bez ogródek stwierdził Jürgen Döschner, korespondent Radia WDR, pytany na początku listopada o szansę na stworzenie tzw. koalicji jamajskiej, co nawiązuje do kolorów partyjnych formacji: czarnego dla chadeków CDU/CSU, zielonego dla Partii Zielonych i żółtego dla liberałów FDP, jak na fladze Jamajki.
– Nic podobnego – oponował Thomas Griese z Partii Zielonych, sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska Nadrenii-Palatynatu. – Skoro w naszym landzie udało się przekonać partnerów z SPD i FDP do rezygnacji z węgla, to możliwe jest to także na poziomie centralnym – przekonywał. Czas pokazał, że pierwszy z nich miał rację. Rozmowy o wspólnym rządzie na czele z Angelą Merkel spełzły na niczym. Zieloni nie chcieli przekroczyć czerwonej linii wyznaczonej w negocjacjach. Oczekiwali wypracowania ścieżki wychodzenia z energetyki węglowej. Liberałowie wskazywali zaś na utratę konkurencyjności gospodarki po jej dekarbonizacji.