Reklama

Są powody, by chwalić się naszą giełdą

Z Maciejem Bombolem, dyrektorem działu rynku pierwotnego GPW i doradcą inwestycyjnym z licencją nr 3 rozmawia Przemysław Tychmanowicz
Maciej Bombol

Maciej Bombol

Foto: Fotorzepa, Małgorzata Pstrągowska

Z polskim rynkiem kapitałowym jest pan związany od samego jego początku. Jak pan wspomina właśnie ten początek? To była orka na ugorze czy wielka ekscytacja i chęć zrobienia czegoś wielkiego?

Na pewno nie była to, jak pan mówi, orka na ugorze. Ja ten czas wspominam przede wszystkim jako niesamowitą przygodę, która odmieniła 30 lat temu moje życie zawodowe. Jestem z wykształcenia inżynierem, zawsze bardzo lubiłem matematykę i wyzwania związane z rozwiązywaniem zagadek logicznych. Być może dlatego giełda zauroczyła mnie od samego początku. Po skończeniu studiów pod koniec lat 80. pracowałem w instytucie naukowym związanym z techniką medyczną. Zarabiałem 15, a jak dobrze poszło to z premiami 20 dolarów miesięcznie. Z kolei cena metra kwadratowego mieszkania na rynku wtórnym wynosiła wtedy 200 dolarów. Mówiąc krótko, perspektyw na to, że uda mi się kupić mieszkanie, nie było żadnych. Powstanie giełdy było dla mnie więc wyzwaniem, ale też i szansą. Zacząłem inwestować już od pierwszych sesji, najpierw w akcje pierwszych pięciu spółek, później w kolejne oferty publiczne. W momencie, w którym zacząłem inwestować swoje własne pieniądze, bardzo mnie to wszystko wciągnęło.

Pozostało jeszcze 89% artykułu

Tylko 29zł miesięcznie!

Skorzystaj z promocji i czytaj dalej.

Zyskaj pełen dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie na PARKIET.COM w formie tekstów oraz treści audio i wideo.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama