Pomimo ryzyka geopolitycznego związanego z wojną między Ukrainą i Rosją oraz spowolnienia gospodarczego w Europie polska gospodarka pozostanie odporna. Po tymczasowym spowolnieniu w 2023 r., kiedy realny wzrost PKB wyniósł 0,2 proc., analitycy przewidują, że w 2024 r. w gospodarce nastąpi przyspieszenie – dzięki silniejszej konsumpcji prywatnej oraz napływowi funduszy unijnych. Eksperci oczekują, że rynek pracy pozostanie odporny, z bezrobociem utrzymującym się na historycznie niskim poziomie oraz wzrostem płac realnych, co powinno m.in. wspierać ceny nieruchomości. Biorąc pod uwagę poprawiające się warunki gospodarcze, analitycy przewidują w sektorze bankowym nieznaczny spadek liczby kredytów zagrożonych brakiem spłaty. Wskaźnik kredytów zagrożonych ma spaść do 4,8 proc. do 2025 r., z 5,1 proc. w 2023 r. Ryzyko prawne związane z kredytami hipotecznymi denominowanymi we franku szwajcarskim (CHF) powinno stopniowo ustępować. Jednak w porównaniu z innymi europejskimi bankami jakość aktywów polskiego sektora bankowego pozostaje słabsza. Porównywalnie wyższe są wskaźniki NPL, dłużej trwa windykacja i mniej ugruntowany jest rynek wtórny kredytów zagrożonych. Ale dzięki większym zyskom operacyjnym banki wzmocniły zdolność do absorpcji tych kosztów. Utrzymujące się wysokie stopy procentowe będą wspierać rentowność operacyjną sektora w 2024 i 2025 r., jednak wraz z prawdopodobnymi obniżkami stóp w 2025 r. agencja oczekuje, że rentowność sektora bankowego spadnie do poziomu około 10 proc.

– Nadal dostrzegamy wysokie zaangażowanie rządu w sektorze poprzez własność w państwowych bankach oraz historię interwencji, które uważamy za negatywne dla sektora – zauważają analitycy. Dodają jednak, że pomimo niedawnego przedłużenia wakacji kredytowych obwarowanie ich dodatkowymi kryteriami sprawi, że będą one mniej kosztowne dla banków niż w 2022 r. Ocena finansowania charakteryzująca się niskim ryzykiem odzwierciedla silną pozycję polskiego sektora bankowego z bazą depozytową, której bodźcem jest wzrost gospodarczy oraz wyższe płace i rosnąca przez ostatnią dekadę zamożność. Oszczędności zwiększyły się, zwłaszcza od czasu pandemii, i notuje się dalszy wzrost depozytów. Dlatego też stosunek kredytów do depozytów spadł do około 76 proc. i według S&P Global Ratings utrzyma się poniżej 80 proc.