Reklama

Co Donald Trump powie w Davos?

Wiele wskazuje na to, że wzrost awersji do ryzyka utrzyma się na giełdach przynajmniej do środy, kiedy w Davos wystąpi prezydent USA.

Publikacja: 20.01.2026 06:00

Marcin Kiepas analityk, Tickmill

Marcin Kiepas analityk, Tickmill

Foto: Fotorzepa

Tydzień na rynkach finansowych – szczególnie w Europie – rozpoczął się od wzrostu awersji do ryzyka. Wszystko za sprawą prezydenta USA Donalda Trumpa, który ponownie sięgnął po straszak w postaci ceł, co otworzyło nowy rozdział wojen handlowych między USA a Europą.

W weekend Donald Trump ogłosił nałożenie 10 proc. ceł na 8 europejskich państw, które wysłałyby swoich żołnierzy do Grenlandii, strasząc jednocześnie możliwością ich dalszego podwyższenia, jeżeli USA nie przejmą Grenlandii. W odpowiedzi na to przedstawiciele Unii Europejskiej poinformowali o wstrzymaniu ratyfikacji umowy handlowej między USA a Unią Europejską z lipca 2025 r., a także zagrozili wejściem w życie dotychczas zamrożonych ceł odwetowych na USA w wysokości 93 mld EUR. Pojawiły się również głosy, że Europa powinna skorzystać z unijnego mechanizmu Anti-Coercion Instrument (ACI), nazywanego też „handlową bazooką”.

Nowa odsłona sporu handlowego, która pojawiła się w kontekście próby przejęcia przez USA Grenlandii, zaskoczyła rynki finansowe. Szczególnie, że gwałtowna reakcja ze strony europejskich polityków może sugerować, że sytuacja jest teraz bardziej napięta niż w 2025 r.. Rynki niewątpliwie dostrzegają ten wzrost ryzyka geopolitycznego, ale póki co podchodzą do niego z pewnym dystansem. Być może inwestorzy zakładają, że „grenlandzkie cła” nałożone przez Trumpa są jedynie elementem strategii negocjacyjnej. Albo po prostu pamiętają, że ubiegłoroczna eskalacja wojen celnych między USA a Chinami, która w pewnym momencie doprowadziła stawki celne do kuriozalnych poziomów, wobec nieprzejednanej postawy Chin finalnie doprowadziła... do deeskalacji.

Wczorajsze, średnio 1-proc. spadki na europejskich giełdach sugerują, że nowa oś sporu na linii USA–Europa niepokoi rynki finansowe, ale jednocześnie ten strach nie jest jakiś przesadnie duży. Raczej możemy mówić o lekkim wycofaniu się popytu w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie sytuacji.

Wiele wskazuje na to, że wzrost awersji do ryzyka utrzyma się na giełdach przynajmniej do środy, kiedy to zaplanowane jest wystąpienie prezydenta USA na Światowym Forum Ekonomicznym w szwajcarskim Davos. Na tę chwilę wygląda na to, że będzie to najważniejsze wydarzenie tygodnia dla europejskich giełd. Stąd można oczekiwać, że do środy powinny przeważać spadki na giełdach, a później wszystko będzie już zależało od tego, jakie sygnały popłyną z Davos.

Reklama
Reklama

Odpowiedzi na pytanie, co dalej nie przynosi nie tylko ocena sytuacji geopolitycznej, ale również analiza sytuacji na wykresach poszczególnych indeksów. Owszem, niemiecki DAX w poniedziałek spadł, otwierając lukę bessy, ale po dwóch miesiącach sporych przecież wzrostów, taki spadek może być tylko zwykłą realizacją zysków, a nie początkiem głębokiej przeceny. Jeszcze dalej od tej przeceny jest warszawski WIG, który wciąż pozostaje w minitrendzie bocznym i dopiero mocny spadek poniżej wsparcia na 117946,96 pkt. w jakikolwiek sposób psułby humory inwestorów, ale wciąż jeszcze nie przekreślał szans na wzrosty w kolejnych tygodniach.

Okiem eksperta
Czy wzrosty na KGHM się skończyły?
Okiem eksperta
Indeksy szukają równowagi po zatrzymaniu na kluczowych oporach
Okiem eksperta
Rok rozpoczęty z przytupem
Okiem eksperta
Jak zagarnąć kawałek przyszłości
Okiem eksperta
Mocna końcówka, dobry początek i co dalej?
Okiem eksperta
Niskie oczekiwania z potencjałem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama