Nic takiego się nie stało. Podaż zadowoliła się wczorajszą przewagą, kupujący nie byli w stanie wyprowadzić WIG20 powyżej czwartkowego zamknięcia. Do tego wszystkiego obroty były symboliczne, prawdopodobnie będą najniższe w tym miesiącu.
Zatem ostateczna wymowa sesji będzie zależeć od tego, gdzie znajdzie się zamknięcie. Jeśli poniżej 1339 pkt. to trzeba uznać, iż wczorajsze symboliczne przekroczenie tej wartości oznaczało przebicie wsparcia i należy oczekiwać dalszych zniżek. Jeśli uda się obronić 1339 pkt. to na początku poniedziałkowej sesji może dojść do odbicia.
Na wykresie minutowym dobrze widać, że notowania dzisiejsze przybrały formę konsolidacji. Ze względu na to, że poprzedza ją fala spadkowa trzeba uznać, że stanowi ona strukturę charakterystyczną dla kontynuacji trendu spadkowego. Z tego punktu widzenia sesja nie zawierała w sobie pozytywnych elementów.
Wciąż głównym czynnikiem rozwoju wypadków na naszej giełdzie będzie to, co dzieje się zagranicą. I nie koniecznie chodzi o powielanie dziennych zachowań indeksów, ale o powielanie trendów w dłuższej perspektywie czasu. Dlatego też nawet jeśli dojdzie do odbicia w USA, co nie jest wcale takie pewne, bo odbicie było we środę, to nie powinno ono mieć dużego znaczenia dla naszego parkietu. Dzisiejsza sesja nie wprowadziła żadnych pozytywnych elementów, więc nie ma powodów, by zmieniać zdanie o układzie sił na rynku.
Krzysztof Stępień