Trzeba przyznać, iż nie jest to dobry prognostyk na dalszą część notowań i potwierdza, że byki wciąż pozostają w defensywie.
Przypomnijmy, jaki obraz techniczny WIG20 pozostawił po sobie miniony tydzień. Najważniejszym faktem było przełamanie średnioterminowej linii trendu wzrostowego, zaczepionej od dołki z października i grudnia, ale jednocześnie pozostały wątpliwości co do utrzymania wsparcia w postaci listopadowego maksimum. We czwartek zostało ono przekroczone przy większych obrotach, ale tylko o niecały 1 pkt. W piątek rynek nie miał sił, by wyciągnąć indeks z powrotem powyżej tego poziomu, choć obroty były minimalne. Najlepiej więc, jeśli dziś otrzymalibyśmy wyjaśnienie w tej sprawie przez co rozumiem bardziej widoczną, niż w piątek, aktywność którejś ze stron rynku. Najgorsze będzie jego pozostawanie w marazmie, co utrzyma niepewność w poczynaniach inwestorów.
Oprócz czynnika zewnętrznego, jakim są notowania na zagranicznych giełdach w tym tygodniu na nasz parkiet będzie wpływać posiedzenie RPP. I nie chodzi tu raczej o oczekiwanie na obniżkę stóp, bo jej najprawdopodobniej nie będzie, ale na reakcje polityków po takiej decyzji. Czy nie wywoła to wśród nich nowej fali niechęci do Rady i nie zaowocuje zaognieniem ponownym stosunków. Pomimo zaklęć rządu, że sytuacja gospodarcza stabilizuje się to ostatnie dane mówią co innego. Ona w wolniejszym tempie, ale nadal pogarsza się, a wobec braku pomysłów ze strony rządu, jak szybo ją poprawić mogą znów pojawić się naciski na poluzowanie polityki monetarnej.