Czwartkowe dane makroekonomiczne były jednymi z najlepszych w ostatnim okresie, dając jasny sygnał znacznej poprawy kondycji gospodarczej USA. Rewizja dynamiki PKB w IVQ 2001 roku, wykazała jego wzrost o 1,4 proc., a nie jak wcześniej podawano, o jedyne 0,2 proc. Z kolei, Chicago PMI, czyli wskaźnik optymizmu menedżerów sektora produkcyjnego z regionu Chicago, wzrósł w lutym do 53.1, przy oczekiwaniach poprawy jedynie do 47.0. Warto przypomnieć, że odczyty tego wskaźnika powyżej poziomu 50.0, wskazują na rozwój tej części gospodarki. Trochę gorzej, ale i tak przyzwoicie, zachowała się zeszłotygodniowa liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych, notując wzrost o 17 tys., do wartości 378 tys., co jest jednak nadal poniżej psychologicznej granicy 400 tys.
Wczorajsza sesja pokazała dobitnie, że rynek utknął w martwym punkcie. Po słowach szefa Fed-u, wskazującą na dłuższy i wolniejszy, od wcześniejszych hurraoptymistycznych scenariuszy, proces przebudzania się amerykańskiej gospodarki, inwestorzy przejrzeli na oczy. Obecne kursy akcji są znacznie przesadzone, gdyż dyskontowały one dynamiczne ożywienie koniunktury w II połowie roku. Tymczasem, zapowiada się na to, że zyski spółek, pomimo iż zapewne się poprawią, to długo nie będą jeszcze uzasadniały ekonomicznie bieżących poziomów cenowych. Naszym zdaniem, jest to główny powód braku reakcji rynku na wczorajsze dane makro.
Oziębieniu nastrojów sprzyjały wczoraj też bieżące raporty analityków i spółek. Goldman Sachs zredukował swoje prognozy finansowe dla Disneya (-5,2 proc.), a Gateway (-9,8 proc.) zapowiedział rentowność dopiero w 2003 roku. Z kolei, największym spadkowiczem na Nasdaq-u był Riverstone (-49,7 proc.), po tym jak ogłosił słabe wyniki za IVQ 2001 roku, wywołując serię obniżek rekomendacji za strony analityków.
W dniu dzisiejszym, o 14:30 naszego czasu, poznamy dane o styczniowych dochodach (prognoza wzrostu o +0,1 proc.) i wydatkach (prognoza wzrostu o +0,3 proc.) osobistych. Ponadto, o godzinie 15:45, nastąpi rewizja wskaźnika nastroju konsumentów Uniwersytetu Michigan za luty (prognoza wzrostu z 90.0 do 91.0). Dalej, o 16:00 naszego czasu, ogłaszane będą styczniowe wydatki budowlane (prognoza wzrostu o +0,2 proc.) i lutowy wskaźnik optymizmu menedżerów sektora produkcyjnego - ISM Index (prognoza wzrostu z 49.9 do 51.0). Ostatecznie, o godzinie 18:00, podana zostanie liczba sprzedanych w zeszłym miesiącu samochodów (prognoza wzrostu z 5,3 do 5,4 mln).
Bieżące nastroje na rynku terminowym są lekko optymistyczne. Spodziewamy się, że dzisiejszy dzień pozwoli na określenie strategii przyjętej przez większość uczestników rynku. Bardzo dobre dane i brak reakcji rynku, będą oznaczały dążenie do korekty obecnych poziomów cenowych, tak by odzwierciedlały wolniejszą poprawę wyników spółek. Możliwy jest również inny scenariusz, tzn. dynamiczny wzrost. Wymagałoby to podważenia przez inwestorów prognoz Alana Greenspana i przyjęcie własnych, bardziej optymistycznych. Tylko czy dzisiejsze dane będą aż tak dobre, by sprowokować do takiego działania? Naszym zdaniem, raczej nie.