W poniedziałek z kolei wskaźnik usiłował przebić strefę wsparcia 1310-1320 pkt., ta jednak obroniła się, i to po raz czwarty w ciągu ostatniego miesiąca, co tylko wzmacnia jej znaczenie. Niski wolumen zauważalny po raz kolejny przy poziomie wsparcia świadczy o nieakceptowaniu przez sprzedających niższych cen. Po kilku sesjach wzrostu podaż staje się bardziej agresywna i tak oto od kilku tygodni mamy zwykły trend horyzontalny.
Tak wygląda sytuacja na rynku jako całości. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że nie ma teraz "jednego rynku". Sektor bankowy gna do nieba, przy popycie pochodzącym, jak się wydaje, zarówno z zagranicy (przejście z czeskiego sektora bankowego do Polski), jak i z kraju. Wydaje mi się jednak, że potencjał wzrostowy się jest na wyczerpaniu, bo w polskich warunkach wskaźniki wyceny C/WK na poziomie 2,5-3 są nawet lekko przesadzone.
Z drugiej strony mieliśmy ostatnio do czynienia z dołowaniem kursów "tradycyjnych" blue chipów, takich jak PKN, TPSA czy KGHM. Duża podaż sprawiła, że kursy tych papierów spadły do poziomów najniższych do wielu tygodni. Teraz pojawiła się szansa na odreagowanie.
Barierą dla wzrostów jest stosunkowo wysoki poziom cen poszczególnych akcji. Z tego powodu nie sądzę, żeby poziom 1500 pkt. został w najbliższym kwartale pokonany.
Paweł Homiński