To w żaden sposób nie zaciera negatywnego wrażenia, jakie zostawiły wczorajsze notowania, podczas których doszło do spadku poniżej kwietniowego minimum, czemu towarzyszyła znaczna aktywność inwestorów i duża szerokość rynku. Udało się jednak wybronić dolny poziom luki hossy z 4 stycznia, znajdujący się na wysokości 1285 pkt. Z trendu bocznego nie wybił się jeszcze indeks szerokiego rynku WIG. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że myślenie przybiera coraz bardziej formę "a może się obroni". To skłania część inwestorów do wyczekiwania na ostateczne rozstrzygnięcie, ale też stwarza zagrożenie, że jest ono już nieuniknione, może dojść do bardziej dynamicznego ruchu i bardziej emocjonalnej wyprzedaży.

Trzeba zauważyć, iż jesienno-zimowe wzrosty odbywały się u nas trochę na kredyt oczekiwanego ożywienia gospodarczego. Ono cały czas nie nadchodzi w przeciwieństwie do gospodarek krajów rozwiniętych, gdzie poprawa koniunktury już nastąpiła tyle tylko, że może się ona okazać nietrwała. To stawia nas w bardzo niekomfortowej sytuacji i powoduje różnice w przebiegu zdarzeń na naszej giełdzie i giełdach krajów rozwiniętych.

Przebieg dzisiejszej sesji może przynieść bardzo ważne sygnały, bo wsparcie jest ciągle w zasięgu podaży. Z charakterystyki naszego rynku w ostatnim czasie można wywnioskować, że jeśli przyjąć, iż wczoraj posiadacze akcji zaczęli pękać i odważniej skracali pozycje to dziś proces ten powinien być kontynuowany bez względu na sytuację na zagranicznych giełdach. Na nich po bardzo dobrych wynikach Cisco zapanowała bardzo dobra atmosfera, choć można obawiać się, że jest ona trochę na wyrost. W sumie czeka nas raczej kolejny dzień walki o obronę wsparcia, niż wyraźnego odbicia.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu