Obroty są niewielkie, co także pokazuje ostrożność, z jaką inwestorzy potraktowali "rajd" w USA. I nie ma się tu czemu dziwić, jeśli wziąć pod uwagę wcześniejsze informacje o rekordowej ilości zagranych na krótko papierów, których odkupywanie mogło napędzać zwyżkę. Tak silne wzrosty czasami zwiastowały odwrócenie średnioterminowego trendu, ale też często występowały jako typowe odbicia, po których rynek szybko wracał do spadków. W tej chwili jedno jest pewne, że nie można obok tej zwyżki przejść obojętnie, ale jednocześnie nie ma powodów, by obwieszczać zmianę trendu na giełdach w Ameryce. Dla Nasdaqa najtrudniejszy etap ewentualnych dalszych wzrostów dopiero się zaczyna powyżej 1700 pkt. i od zachowanie tego indeksu powyżej tego poziomu zależeć będzie ocena jego perspektyw w dłuższym czasie.
Z jednoznacznymi wnioskami z naszego rynku jest równie duży kłopot. Wciąż nie udało się zamknąć okna hossy z początku roku, choć jednocześnie WIG20 spadł poniżej kwietniowego dołka, który wczoraj zablokował zwyżkę. Dziś również wskaźnik szybko wrócił poniżej 1305 pkt. W sumie więc można przyjąć, iż zamknięcie powyżej 1305 pkt. oznaczać będzie utrzymanie trendu bocznego i da szansę na ruch w kierunku jego górnego ograniczenia w okolicach 1370 pkt. Zamknięcie poniżej 1285 pkt. rozstrzygnie sprawę na korzyść podaży i stanie się sygnałem do kontynuacji zniżek w kierunku 1170 pkt. Każde zamknięcie w obszarze 1285-1305 pkt. nie będzie wpływać na zmianę obrazu rynku. Trzeba czekać na rozwój wypadków, przyglądając się temu z boku.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu