Wbrew oczekiwaniom, rynku nie zdołały rozruszać dane o kwietniowej inflacji w USA, która wyniosła 0,5% m/m czyli nieco wyżej niż oczekiwali analitycy (0,4%). Wraz z ostatnimi danymi o wzroście sprzedaży detalicznej w kwietniu o 1,2% oraz dalszym spadkiem zapasów w marcu o 0,3% pozytywnie należy ocenić początek środowej sesji w za oceanem. Zaczęła się ona lekkim spadkiem, co po dynamicznych wzrostach (Nasdaq +4,0%, DJIA +1,9%) jest pozytywnym sygnałem i świadczy o umacnianiu się byków. Regularnie pojawiające się informacje potwierdzające umiarkowane ożywienie gospodarki raczej nie spowodują od razu żywiołowych reakcji, ale przyczynią się do zbudowania solidnej bazy pod wzrosty. Pewnym zagrożeniem dla odradzającej się amerykańskiej gospodarki może być postawa większości członków OPEC, którzy nie planują zwiększać wydobycia ropy w kolejnych kwartałach. Można jednak oczekiwać, że pojawi się silna presja na kartel, która doprowadzi w końcu do zmiany zdania.

Warszawski parkiet z dużym jak dotąd dystansem przygląda się "teatrum" jakim jest dyskusja (tym razem) na temat kursu złotego. Tymczasem złoty razem z inflacją ma się nieźle, a ta ostatnia wyniosła w kwietniu tylko 3,0% r/r, co niewątpliwie spowoduje.... wszyscy wiemy co;). Z technicznego punktu widzenia, o ile nie uznamy środowej świeczki za formację "wisielca", możemy jutro oczekiwać dalszych prób walki z silną strefą przyciągania w okolicy 1300 punktów. RSI sugeruje, że bykom może się udać, przydałyby się tylko większe obroty.

Maciej J. Czajkowski DM BOŚ SA.