Pierwsza połowa notowań upłynęła pod znakiem konsolidacji na poziomie 1378 pkt., która w najmniejszym stopniu nie zmienia układu sił. Obroty są przy tym mniejsze, niż wczoraj o tej samej porze i wynoszą nieco ponad 90 mln zł.

Ten brak reakcji na wydarzenia wokół rynku, jaki obserwujemy od kilku dni nie jest dobrym znakiem. Zignorowane zostały fatalne dane o produkcji przemysłowej, teraz nie ma żadnej reakcji na to, co dzieje się na świecie. To może oznaczać chęć zahibernowania rynku w podobnym stanie, jak to było w marcu i kwietniu, tyle tylko, że na trochę wyższym poziomie. Jeśli jednak dziś utrzymają się zniżki w takiej skali, jak obecnie, to na porządku dziennym znów stanie sprawa utrzymania indeksów z Eurolandu w trendach bocznych. Do dolnych ograniczeń znów jest bardzo blisko. Wybicie w dół byłoby głosem przeciwko poważniejszemu i trwalszemu ożywieniu gospodarczemu, a bez tego i w naszym kraju nie ma co myśleć o poprawie koniunktury gospodarczej. Do tego dochodzi zamieszanie wokół RPP. Dziś SLD zgodził się poprzeć w pierwszym czytaniu projekt nowelizacji ustawy o NBP, przygotowany przez PSL i UP. Ma się ono odbyć jutro. Trudno powiedzieć, czy to tylko taka gra ze świadomością, że Prezydent i tak zawetuje takie zmiany, ale niewątpliwie atmosfera gęstnieje. To nie służy dobrze rynkowi akcji. Moim skromnym zdaniem całe to zamieszanie jest wyrazem bezradności rządu wobec narastających w gospodarce procesów stagnacyjnych.