Piłkarze nie poprawili atmosfery, więc można się spodziewać, że końcówka będzie emocjonująca. Indeksy z Paryża i Frankfurtu ustanowiły kolejne dzienne minima. DAX jest 2,5%, a CAC 3,3% na minusie. Do tego, im bliżej otwarcia rynków w USA, tym większa nerwowość na kontraktach na Nasdaq. Teraz tracą one 14 pkt., ale przez ostatni czas były one bardzo mało wiarygodnym sygnałem tego, jak będą przebiegać notowania na rynku kasowym.

Tak, czy inaczej, trudno spodziewać się nagłej przemiany nastawienia amerykańskich inwestorów do akcji i nie zanosi się na to, by przystąpili oni do zmasowanych zakupów. Zarówno Nasdaq, jaki i DJIA utworzyły wczoraj mocne opory na wysokości poprzednich dołków. Niełatwo będzie powrócić powyżej nich. Dużo bardziej prawdopodobna jest kontynuacja ruchu w kierunku ubiegłorocznych minimów, co pozostawia jeszcze znaczny potencjał spadkowy. Dziś nie ma żadnych danych makroekonomicznych, więc rynki zostaną wystawione jedynie na grę nastrojów.

W końcowej części notowań będziemy przyglądać się temu, czy WIG20 zdoła obronić poziom 1378 pkt. Jeśli nie to wczorajsze wybicie z konsolidacji trzeba będzie uznać za fałszywe. Byłby to niekorzystny sygnał przed jutrzejszą sesją.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu