. Sesja tak samo, jak cały kończący się tydzień pozostawia po sobie złe wrażenie. Nie ulega wątpliwości, iż po ostatnich sesjach obraz rynku znacznie się pogorszył. Jest to związane głównie z przełamaniem na początku tygodnia wsparcia w postaci luki hossy z początku roku i majowego dołka. To potwierdziło, że w perspektywie ostatnich sześciu miesięcy dominuje trend spadkowy. Na razie nie mamy przesłanek sugerujących jego zakończenie. Zresztą dziwne byłoby, gdyby trend miał zakończyć się już po kilku dniach. Dziś wyglądało na to, jakby część inwestorów dopiero co zauważyła silne spadki na świecie i próbowała skracać pozycje. Niepokojące jest nie tylko to, że nie pomogła naszemu rynkowi względnie dobra koniunktura na giełdach Eurolandu, ale również to, iż wyraźne zniżki panowały dziś także na innych parkietach naszego regionu. Zresztą jeśli przyjrzeć się wykresom indeksów emerging markets to widać bardzo dużą zbieżność ich zachowania. Większość indeksów jest teraz w połowie wcześniejszej fali wzrostowej. To może sugerować zmianę globalnego nastawienia do rynków wschodzących, które do tej pory były uznawane za miejsce potencjalnie dużo bardziej atrakcyjne, niż rynki dojrzałe. O tym świadczyła skala wzrostów indeksów z poprzednich miesięcy, wynosząca 50-100%, czyli znacznie więcej, niż na dojrzałych rynkach. Jeśli tak rzeczywiście miałoby być to perspektywy naszej giełdy są tym bardziej kiepskie.
Do tego dochodzi niezażegnane zagrożenie przełamaniem wsparć przez amerykańskie giełdy, co może się stać w zasadzie w każdej chwili. Z tego punktu widzenia ważna będzie dzisiejsza sesja i reakcja inwestorów na sprawę Xeroxa. Czy będzie tak, jak powiadają niektórzy amerykańscy analitycy, że jak przyjmie się kilka silnych ciosów, to następne nie robią większego wrażenia? Można się obawiać, iż do tej pory mieliśmy jedynie do czynienia z punktowaniem lewym prostym, a ciosy sierpowe nie zostały jeszcze zadane.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu