Pojawiły się więc zaraz komentarze o sesji odwrotu, możliwości trwalszego i dłuższego ocieplenia klimatu, a odrabianie strat wyglądało tak samo, jak wiele razy w poprzednich miesiącach - zryw w końcówce sesji, będący zapewne wynikiem zamykania mocno zyskownych krótkich pozycji. To mogło też zachęcić niektórych większych graczy do wejścia na rynek. Rzadko jednak tak szybkie odrabianie strat kończy, nawet w krótkim terminie, odwróceniem trendu. Najszybsza z linii trendu dla Nasdaq pozostaje nienaruszona i póki tak będzie oczekiwanie na mocniejsze wzrosty pozostaje w sferze życzeń.

Zresztą chyba tak samo uznał nasz rynek, bo zanim skończyłem pisać te słowa WIG20 znalazł się już poniżej poniedziałkowego zamknięcia, co oznacza wybicie w dół z trwającej przez cały wczorajszy dzień konsolidacji. To potwierdza, jak słaby jest rynek, a mówiąc konkretniej, jak słabe jest kupno. Każde odbicie jest wykorzystywane do zamykania stratnych pozycji i dopóki nie będziemy mieli solidnego spadku z dużym obrotem, który pokazywałby, że część podaży została zebrana z rynku, dopóty nie ma co liczyć na bardziej dynamiczny i trwalszy ruch w górę.

Od strony technicznej WIG20 wybronił wczoraj wsparcie na poziomie 1150 pkt., ale dziś jest już poniżej niego. Do tego wyraźnie wzrosły obroty, obrazujące zwiększoną aktywność podaży. Oporem jest przebity grudniowy dołek przy 1173 pkt., poniżej 1150 pkt. następnym wsparciem jest 1132 pkt.