BPH PBK kosztował w pewnej chwili nawet 190 zł, ale teraz popyt się uaktywnił i podciągnął kurs o 5 zł w górę. Poniżej wczorajszego zamknięcia zeszła Tepsa, tanieje coraz bardziej Prokom, który wszedł w obszar wsparcia 120-123 zł. Z drugiej strony mamy ewidentne próby utrzymania za wszelką cenę poziomu wczorajszego zamknięcia na indeksie i odsunięcia zagrożenia testem 1050 pkt. Nie jestem przekonany, czy to się uda, bo popyt nie dysponuje dziś zbyt wieloma atutami. Nawet, gdyby się udało, to długa czarna świeca nie pozostawi dobrego wrażenia.
Kontrakty na Nasdaq są 9 pkt. na minusie, co jednak w Eurolandzie nie wywołuje na razie większego zaniepokojenia. Te rynki są bardzo mocno wyprzedane i wolą zaczekać na start notowań. DAX jest prawie 1% na minusie, FTSE i CAC dalej mocno rosną. Dla nas chyba ciekawsze są wnioski z przebiegu sesji w Budapeszcie. Po wczorajszej silnej przecenie tamtejszy BUX odrabia połowę strat. To można potraktować jako sygnał zapowiadający niwelowanie dotychczasowej przewagi emerging markets nad rynkami dojrzałymi. A to zaś nie jest dobry sygnał dla naszego parkietu, bo jest on wciąż znacznie silniejszy, niż największe rynki akcji.
Z układu wsparć i oporów na WIG20 widać, ze bliżej mu do wsparcia przy 1050 pkt., niż do oporu przy 1083 pkt. Zostało półtorej godziny na rozstrzygnięcie, choć wcale tego rozstrzygnięcia być nie musi i rynek może zadecydować, że poczeka z tym, którą barierę atakować, do jutra, kiedy będzie wiadomo, co przyniosą sesje w USA.
Zamówienia na dobra trwałego użytku spadły o 3,8% wobec oczekiwań na wzrost w przedziale 0,5-1%. To nie pomoże rynkom. Skoro jest bessa to każda zła informacja powinna zostać negatywnie zdyskontowana.
Krzysztof Stępień