Amerykańskie rynki stają dziś przed bardzo ważną próbą. S&P500 i DJIA dotarły wczoraj do poprzednich lokalnych maksimów, Nasdaq przebił się powyżej prawie trzymiesięcznej linii trendu spadkowego. Ewentualny mocny spadek dwóch pierwszych indeksów i powrót poniżej przełamanej linii przez trzeci zrobiłoby złe wrażenie i wzbudziło obawy o to, że dotychczasowa skala wzrostów to było wszystko na co stać byki. Pokonanie przez DJIA i S&P500 ostatnich szczytów oznaczałoby przedłużenie wzrostów, które "pięćsetkę" mogłyby doprowadzić do 966 pkt. Na Nasdaqu trzeba czekać na wybicie z konsolidacji pomiędzy 1204 i 1346 pkt.
Dane o produktywności pracy były trochę lepsze od oczekiwań. Co ważne nie zostały obniżone dane za poprzedni kwartał, choć może to dziwić skoro wcześniej obniżono tempo wzrostu PKB. A mówiono, że to właśnie produktywność pracy przyczynia się do podtrzymania amerykańskiej gospodarki w dobrym stanie.
Inwestorzy jednak zignorowali te dane i indeksy w USA spadają po ponad 1% w początkowej fazie sesji. Swoje zrobił WorldCom, który przypomniał o kłopotach amerykańskich korporacji poprzez znalezienie kolejnej dziury w swoich księgach. Nastroje na rynkach są jednak tak rozchwiane, że trudno przewidzieć, co dziś się stanie. Przełamanie oporów da zapewne poprawę nastrojów i u nas, spadki podtrzymają niepewność co do najbliższej przyszłości.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu