O ile nie mam wątpliwości, że o koniunkturze w dłuższym terminie zadecyduje rozwój wypadków na światowych giełdach, o tyle można się pokusić o stwierdzenie, że poniedziałkowe notowania przybliżyły nas do realizacji wariantu, zakładającego, że odbicie z pierwszej połowy września było ruchem wtórnym wobec, rozpoczętej pod koniec sierpnia, nowej fali bessy, która doprowadzi do spadku WIG20 do wartości trzycyfrowej. Główne wsparcie na tej drodze jest doskonale znane - jest to poziom 1040 pkt.
Podobne wnioski płyną z analizy wykresów indeksów giełd amerykańskich. DJIA jest na wsparciu w postaci zamknięcia z 5 września przy 8284 pkt. Spadek poniżej niego utrwali i zdynamizuje zniżki. Nasdaq nie może się zdecydować, co utwierdza go w trendzie bocznym i jako najważniejszy punkt każe wskazać jego dolne ograniczenie przy 1200 pkt., choć wiele wyjaśni ewentualne przełamanie 1251 pkt.
Dzisiejsze zachowanie DAX-a wskazuje na to, że europejscy inwestorzy biorą pod uwagę pesymistyczny scenariusz i nie wyrywali się dziś z kupnem. Niemiecki indeks tylko na chwilę przeszedł na plus, a przez resztę dnia nie potrafił zbytnio oddalić się o niezwykle ważnego wsparcia, związanego z lipcowym dołkiem.
O 16.00 GUS opublikuje wskaźnik inflacji za sierpień, ale wszyscy wiedzą, że presja cenowa jest żadna. Dlatego ta informacja może mieć większy wpływ na rynek walutowy, a rynek akcji raczej się nią nie przejmie.
Krzysztof Stępień