Determinacja nie była później już tak duża, bo odbicie na świecie szybko się zakończyło, co spowodowało, że popyt był bardzo słabiutki. Świadczy o tym fakt, iż pomimo niezbyt dużych obrotów, WIG20 traci 2,5% i przełamuje dwa kolejne wsparcia: przy 1065 i 1054 pkt. W tej sytuacji droga do 1040 pkt. stoi otworem i nie zanosi się na to, by ta bariera została obroniona. Jeśli otwarcie w USA będzie złe, to końcówka sesji może przynieść panikę na naszym parkiecie.

Dwie ostatnie sesje przekonują, że obraz parkietu stworzony w kocu ubiegłego tygodnia był fałszywy. Na dłuższą metę nie da się uniknąć korelacji z rynkami światowymi. A na nich nie widać żadnych sygnałów zakończenia spadków. Co więcej nabierają one tempa i trwałości. Wczoraj lipcowe dołki przełamały Nasdaq i londyński FTSE100. Dziś takiego wsparcia będzie bronił DJIA. Jeśli i on złamie tą barierę inwestorzy u nas stracą ostatnie złudzenia. Konsekwencją tego będzie traktowanie ewentualnych wzrostów jako korekcyjnego odbicia, które będzie służyć do dystrybucji akcji.

W USA dziś mamy dwa ważne wydarzenia. Posiedzenie FED nie powinno wywołać większych emocji. Przy tych nastrojach kolejna obniżka stóp mogłaby zostać odebrana jako akt desperacji, więc chyba lepiej dla rynków, aby pozostały one niezmienione. Ważniejsze będą informacje o wrześniowym indeksie zaufania konsumentów. Analitycy szacują, że wyniesie on od 92,4 do 96 pkt. wobec ubiegłomiesięcznych 93,5 pkt.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu