Dlatego na dzisiejszy dzień rysują się dwa scenariusze, uzależnione od wielkości obrotu. Jeśli aktywność inwestorów będzie mała, to WIG wykona ruch powrotny do linii szyi, jeśli obroty będą duże rynek zaatakuje zapewne 1040 pkt. na WIG20.
Bez wątpienia kolejne spadki czynią nasze byki coraz mniej pewne swoich pozycji. Bessa na światowych giełdach trwa w najlepsze i na razie nie ma sygnałów, by coś tu miało się w najbliższym czasie zmienić. Wczorajsze dane o indeksie aktywności gospodarczej w rejonie Chicago (spadek poniżej 50 pkt.) potwierdzają, że obawy o nawrót recesji w USA są jak najbardziej uzasadnione. Do tego pesymizm coraz bardziej udziela się analitykom, którzy ostatnio dość ochoczo obniżają rekomendacje i prognozy na przyszłość. Dziś poznamy wrześniowy indeks aktywności w całej gospodarce. Analitycy szacują, że wyniesie on 50,5-51 pkt., czyli tuż na granicą 50 pkt. Wczoraj oczekiwania były większe, a rzeczywistość okazała się dużo gorsza. Dziś na światowych rynkach powinna nadal trwać atmosfera niepewności, związana z obawą, że dzisiejszy ISM również spadnie poniżej 50 pkt. To byłby kolejny cios dla byków.
Ze spółek mamy informację z BRE o tym, że bank nie widzi możliwości realizacji tegorocznej prognozy. Niby wszyscy się już z tym pogodzili, ale z psychologicznego punktu widzenia może to przypomnieć inwestorom o kłopotach całego sektora. Tak, jak po informacji o redukcji zaangażowania w Prokomie przez OFE CU traciły wszystkie spółki z branży, tak dziś może być podobnie z bankami. To w zasadzie ostatni sektor, gdzie nie ma wyraźnych sygnałów powrotu do bessy, choć pamiętajmy, że Pekao zamknął się wczoraj nieznacznie poniżej wsparcia przy 84,60 zł. Jeśli spadnie i dziś sygnał sprzedaży zostanie potwierdzony.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu