Obroty ledwie przekraczają 50 mln zł, nie pozwalając tym samym traktować tych notowań zbyt poważnie. Nie do końca wiadomo, czy ta bierność graczy to oznaka siły, czy słabości byków. Z jednej strony można powiedzieć, że brakuje chętnych do sprzedawania akcji na obecnych poziomach cenowych, ale z drugiej niewielki popyt na tej wysokości uniemożliwia mocniejsze skrócenie pozycji. Stąd też marazm trwa i potrzeba zdecydowanego sygnału z zewnątrz, by wyrwać nasz parkiet z tego dryfu.
Takim sygnałem mogłoby być przełamanie przez S&P500 lipcowego dołka, ale ostatnia zwyżka oddaliła zagrożenie, że tak się stanie. Póki co uzasadnione jest w pewnym stopniu oczekiwanie na październikowe wzrosty, które występowały w 3 poprzednich latach. Póki WIG20 utrzymuje się ponad 1040 pkt. teoretycznie taka szansa jest. To także może ograniczać podaż. Jednak ten kij ma dwa końce, gdyż jeśli podczas kolejnych sesji tego miesiąca zwyżki się nie pojawią, może to skłonić do stopniowego opuszczania rynku.
Zatem nadal czekamy i wydaje się, że przy dzisiejszych obrotach już nic ciekawego się nie wydarzy.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu