Nasdaq wciąż ma silny opór przy 1422 pkt., a pogorszenie nastrojów na giełdach Eurolandu sygnalizuje, ze inwestorzy na tych rynkach liczą się z odbiciem od tego oporu.

U nas wczorajsza sesja zaskoczyła bardzo nieprzyjemnie. Nawet mnie, który jestem bardzo ostrożnie nastawiony do wzrostów i przedstawiałem wariant zakończenia wzrostowej korekty na wysokości 38,2% zniesienia tegorocznych spadków (ok.1190 pkt.). A skoro rynek zachował się gorzej od tego, czego oczekiwali pesymiści, to trudno oczekiwać szybkiej poprawy koniunktury. Kluczową branżą są znów banki. To one w największym stopniu odpowiadają za obserwowane od tygodnia pogorszenie nastrojów. Najpierw duży spadek Pekao, wczoraj przecena BPH PBK i BZ WBK. Do tego dochodzi słabość sektora TMT ze szczególnym wskazaniem na Computerland, Agorę i Softbank. Dziś na początku sesji w ślady tych walorów idzie Prokom, tracący ponad 2%. Od strony analizy technicznej wymowne jest jednoczesne przełamanie dwóch wsparć: w połowie białej świecy z 28 października (1164 pkt.) i szczytu z 22 października (1148 pkt.). Stało się to przy dużych obrotach i dużej szerokości spadającego rynku. Teraz WIG20 kolejne wsparcie ma przy 1136 pkt. Można się zastanawiać, czy indeks nie spróbuje jeszcze raz zawrócić w kierunku 1162 pkt., które przez rynek w poprzednim miesiącu było uznawane za bardzo ważny poziom. Wydaje się, iż byłoby to bardziej prawdopodobne, gdyby WIG20 wybronił wczoraj wsparcie przy 1148 pkt.. Skoro się to nie udało należy się liczyć z kolejnym spadkiem.

Może go napędzać zniżka w Eurolandzie, gdzie wczorajsze notowania i początek dzisiejszych sugerują rozpoczęcie realizacji zysków po ostatnich wzrostach, a nie wykluczone, że będzie to początek powrotu do bessy.