Uzasadnia to wybicie ponad poprzedni szczyt, ukształtowany na wysokości 1190 pkt. Ale warto zauważyć, że jednocześnie na wskaźnikach pojawiły się negatywne dywergencje. Obejmują one MACD, RSI i Stochastic. Stanowi to pierwsze ostrzeżenie, że dalsze wzrosty nie są takie pewne.

Trudno dopatrywać się przyczyny ubiegłotygodniowego wzrostu gdzie indziej, niż na zagranicznych giełdach. Amerykańskie indeksy dotarły do bardzo silnych oporów w postaci linii tegorocznych spadków. Dla Nasdaq jest ona wyprowadzona ze styczniowego szczytu, dla S&P500 ze szczytu marcowego. Ciekawe, że układ wskaźników, szczególnie MACD i Stochastic, jest na tych indeksach prawie taki sam jak na WIG20. Dla S&P500 miesięczne wzrosty odpowiadają wielkością dotychczasowym korektom w bessie. Miały one ok.21%. Zatem albo ten wzrost ma dużo poważniejsze znaczenie, albo też dobiega końca. Na tą drugą możliwość wskazuje zbliżenie się do linii szyi kilkuletniej formacji głowy z ramionami. Zobaczymy, co z tego dalej wyniknie. O ile nie będzie powrotu do bessy, to przynajmniej jest zagrożenie wystąpieniem trwalszego odreagowania wzrostu, rozpoczętego w pierwszej połowie października.

Dla WIG20 kluczowe znaczenie ma 1190 pkt. Zamknięcie poniżej tego poziomu będzie potwierdzać znaczenie negatywnych dywergencji. Oporem jest 1217 pkt. i jego przełamanie powinno dać w rezultacie zbliżenie się do 1285 pkt.